Podczas niedzielnego briefingu w Katowicach PAP pytała lidera Nowoczesnej, kiedy zacznie przedstawiać nazwiska choćby potencjalnych kandydatów w wyborach samorządowych dla największych ośrodków.

 

Petru wskazał, że w przypadku niektórych ośrodków, jak Gdańsk, takie nazwiska już padły (jak powiedział, "naturalną" kandydatką jest tam szefowa pomorskich struktur partii posłanka Ewa Lieder).

 

- Będę mówił o naturalnych kandydatach, ale decyzje jeszcze formalnie nie zapadły, bo wszystko na to wskazuje, że wybory są w terminie. Jeżeli będą w terminie, wydaje mi się, że spokojnie możemy te kandydatury przedstawiać latem i na jesieni tego roku - powiedział szef Nowoczesnej. - Mamy już bardzo poważne przymiarki; innymi słowy - już wiemy, kto może być kandydatem, ale nie chciałbym tego przedstawiać tak na ad hoc - uściślił.

 

Wzajemnie popieranie kandydatów w drugiej turze

 

Petru w Katowicach przypomniał m.in., że Nowoczesna zaproponowała Platformie możliwość wzajemnego popierania kandydatów na prezydentów miast w drugiej turze - w miastach, gdzie tacy kandydaci zostaną wystawieni.

 

- Na przykład w Warszawie musimy wystawić swojego kandydata dlatego, że cały czas jest nierozwiązana kwestia afery reprywatyzacyjnej. Natomiast deklarujemy, że racja stanu spowoduje, że w przypadku gdyby przeszedł do drugiej tury kandydat Platformy, my go poprzemy, ale oczekujemy również wówczas tego typu poparcia ze strony Platformy dla naszego kandydata - zaznaczył.

 

Petru ocenił, że w wielu mniejszych miejscowościach, gdzie np. Prawo i Sprawiedliwość ma bardzo silną pozycję - z poparciem rzędu 40-50 proc. - "niezbędne będzie wystawienie jednego kandydata wspólnego dla całej opozycji". - Inaczej damy PiS-owi możliwość łatwej wygranej - wyjaśnił.

 

W tym kontekście zadeklarował otwartość Nowoczesnej na "różne inicjatywy", a także "zrobienie wszystkiego", aby zablokować w Sejmie ew. pomysł PiS ograniczający możliwość startu w wyborach samorządowych innych komitetów niż partyjne. Jak ocenił, oznaczałoby to "istotne ograniczenie swobód obywatelskich".

 

Decydują władze regionalne

 

Pytany, kiedy Nowoczesna chciałaby zacząć rozmowy o wspólnych kandydatach opozycji na szczytach partii, Petru odpowiedział, że np. w woj. śląskim jedynym przedmiotem zainteresowania zarządu krajowego Nowoczesnej będą Katowice. W pozostałych miastach decyzje będą podejmowały władze regionalne - znające miejscową specyfikę.

 

- Tego typu rozmowy w wielu miejscowościach na poziomie lokalnym już odbywają się. Nie chcemy ingerować w tego typu inicjatywy, bo one świadczą o tym, że to społeczność lokalna ma podjąć decyzję, kto może być najlepszym prezydentem i osobą, która najlepiej będzie spełniała kryterium szansy wygrania wyborów - mówił.

 

Dał przy tym przykład Gliwic, w których - jego zdaniem - gdyby obecny prezydent Zygmunt Frankiewicz zdecydował się ponownie kandydować, powinien zostać kandydatem ponadpartyjnym. - Jest dobrym prezydentem: daje szansę na dalszy dobry rozwój Gliwic, jest też kandydatem, który daje gwarancje, że PiS nie wygra tych wyborów - zdiagnozował Petru.

 

"Przewietrzyć samorządy i politykę"

 

Wobec sygnałów o woli PiS wprowadzenia kadencyjności do organów wykonawczych samorządów przypomniał, że propozycją Nowoczesnej w kampanii wyborczej była kadencyjność. Dotyczyła jednak nie samorządowców, a parlamentarzystów, wśród nich prezesa PiS i to od niej - w ocenie szefa Nowoczesnej - należałoby zacząć, chcąc "przewietrzyć samorządy i politykę".

 

Wcześniej, w kontekście przygotowań do wyborów samorządowych, lider Nowoczesnej sygnalizował już m.in., że bierze pod uwagę wspólne listy do sejmików wojewódzkich z Platformą.

 

PAP