Marsz Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Na trasie kontrmanifestacja

Polska

Ulicami Hajnówki (Podlaskie) przeszedł w niedzielne popołudnie II Marsz Żołnierzy Wyklętych, zorganizowany przez ONR i organizację Narodowa Hajnówka. Według szacunków policji, wzięło w nim udział ok. 150-200 osób. Poza utarczkami słownymi z przeciwnikami marszu na trasie, incydentów nie było.

Uczestnicy marszu szli pod hasłem "Cześć i chwała bohaterom", widać było też transparent z napisem "Hajnówka", flagi narodowe i symbole ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej. "Armio wyklęta - Hajnówka o was pamięta", "raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "nie czerwona, nie tęczowa lecz Hajnówka narodowa", "wielka Polska chrześcijańska", "cześć waszej pamięci - żołnierze wyklęci", "Bury, Bury - nasz bohater" - to niektóre ze wznoszonych haseł.

 

Marszowi towarzyszyły na chodnikach osoby, które były mu przeciwne. M.in. było widać działaczy KOD z hasłami "Bury nie jest naszym bohaterem". Zwłaszcza, gdy w hasłach pojawiał się właśnie pseudonim kpt. Romualda Rajsa "Burego", słychać było głosy przeciwników marszu, czasem gwizdy. "Faszyści, nie ma zgody na nacjonalizm" - krzyczeli.

 

"Propaganda wprost wyjęta z okresu stalinowskiego"

 

Właśnie fakt upamiętniania w Hajnówce "Burego" wzbudzał duże kontrowersje i był powodem protestów.

 

Chodzi o wydarzenia sprzed 71. lat, gdy oddziały podziemia niepodległościowego kpt. Romualda Rajsa spacyfikowały kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez wyznającą prawosławie ludność białoruską. Badający tę sprawę pion śledczy IPN przyjął kwalifikację prawną zbrodni ludobójstwa. W 2005 r. umorzył śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić.

 

Na zarzuty wobec "Burego" organizatorzy zgromadzenia odpowiadali, że to "propaganda wprost wyjęta z okresu stalinowskiego". 

 

W założeniu marsz miał przejść m.in. koło prawosławnego soboru św. Trójcy. To było jednym z powodów decyzji władz Hajnówki o zakazie marszu, z powodu zagrożenia życia i zdrowia ludzi lub mienia. W porze marszu miały się bowiem odbywać w świątyni uroczystości poprzedzające początek Wielkiego Postu.

 

Kiedy jednak sąd uchylił decyzję samorządu o zakazie marszu, proboszcz parafii św. Trójcy zmienił godzinę niedzielnych uroczystości; zakończyły się one wczesnym popołudniem. Ostatecznie uczestnicy zgromadzenia koło soboru nie przeszli - w trakcie marszu jego trasa została bowiem zmieniona. 

 

"Nie mamy zamiaru konfrontować się z marszem ONR-u"

 

Niedaleko soboru pikietowało kilkadziesiąt osób z ruchu Obywatele RP i Antify. Jak podkreślili, chcieli uczcić pamięć ofiar "Burego" i zaprotestować przeciw rosnącej fali nacjonalizmu w Polsce. - Nasz protest ma charakter godnościowy, spokojny, nie mamy zamiaru konfrontować się z marszem ONR-u - powiedział Polsat News Mikołaj Przybyszewski z Obywateli RP.

 

Kiedy marsz się zakończył wystąpieniami organizatorów przy Hajnowskim Domu Kultury, niedaleko soboru św. Trójcy, który znajduje się kilkaset metrów dalej, miała miejsce manifestacja tych dwóch organizacji. Brało w niej udział kilkadziesiąt osób, było widać transparenty ruchu Obywatele RP: "Bury nie jest bohaterem" i "Moją ojczyzną jest człowieczeństwo" oraz flagi Antify.

 

 

"To nie jest zwykły marsz"


"Po raz drugi dumnie przemaszerujemy ulicami miasta, aby pokazać wszystkim, że czerwona i lewicowa Hajnówka nieuchronnie odchodzi w niepamięć. Naszym celem jest oddanie czci i honoru osobom, które poświęciły swoją pracę i swoje życie dla Ojczyzny" - napisali organizatorzy wydarzenia na Facebooku.


"Marsz w Hajnówce nie jest zwykłym marszem. To właśnie na tych terenach Żołnierze Wyklęci to temat tabu. To tu mówi się o naszych bohaterach, jako o mordercach i złodziejach i przypisuje się im czyny, których nigdy nie popełnili. Dlatego też czujemy się zobowiązani, jako spadkobiercy idei, która przyświecała Niezłomnym, by odkłamywać fałszywy obraz właśnie tam, gdzie na co dzień są obrażani i opluwani" - tłumaczyli organizatorzy.

 

Władze nie chciały się zgodzić

 

II Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych budzi kontrowersje przede wszystkim ze względu na jego patrona kpt. Romualda Rajsa ps. Bury. To jego oddział odpowiedzialny jest za zamordowanie ponad 70 mieszkańców regionu, w tym kobiet i dzieci.

 

Na marsz nie chciały się zgodzić władze miasta - zakaz wydał burmistrz Hajnówki, a wcześniej negatywne stanowisko w tej sprawie przyjęła Rada Miasta. Organizatorzy odwołali się do sądu, a ten decyzję samorządu uchylił.

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP, fot.:  PAP/Artur Reszko

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze