Nie ulega wątpliwości, że są ludzie, którym nie pasuje wejście w życie nowej ustawy ws. ochrony środowiska - powiedział szef MŚ Jan Szyszko. W jego ocenie "był swego rodzaju lobbing, aby zahamować ten proces".

 

Minister zaznaczył, że w sprawie nowej ustawy regulującej wycinkę drzew ani on, ani posłowie, którzy złożyli projekt, nie stali się obiektem lobbingu. - Myślę, że w tym kierunku chyba niespecjalny lobbing był na mnie jako ministra i chyba też niespecjalny lobbing, jeżeli chodzi o posłów, którzy złożyli ten projekt - ocenił.

 

W jego opinii, "nie ulega najmniejszej wątpliwości, że był swego rodzaju lobbing żeby zahamować ten proces".

 

"Nie chciałbym tu powiedzieć, że to lobby urzędnicze"

 

Szyszko zaznaczył, że nie wie, komu mogło zależeć na cofnięciu wejścia w życie nowej ustawy. - Proszę zauważyć, że o ile w Warszawie wycięto dwieście trzydzieści parę tysięcy drzew, no to do tego pojechał urzędnik, były aparaty, były opłaty, było sprawdzanie - to było sporo roboty - wyliczał.

 

Dopytywany, czy mogło to być "lobby urzędnicze", odparł: "Nie chciałbym tu powiedzieć, że lobby urzędnicze, ale na pewno są ludzie, którym to nie pasuje".

 

Od pierwszego stycznia obowiązują zliberalizowane przepisy dot. wycinki drzew na prywatnych posesjach. Zgodnie z nimi, właściciel nieruchomości może bez zezwolenia wyciąć drzewo na swojej działce, bez względu na jego obwód, jeśli nie jest to związane z działalnością gospodarczą. Projekt ustawy w tej sprawie został złożony w Sejmie przez grupę posłów PiS. Obecnie, po informacjach o masowej wycince drzew na prywatnych posesjach, ugrupowanie to zapowiada zmiany w ustawie.

 

PAP