Rafał A. zbiegł w kajdankach czwartek rano podczas doprowadzania z komendy w Policach do szczecińskiego aresztu, w celu odbycia kary. Mężczyzna został skazany za naruszenie nietykalności cielesnej innej osoby na 8 miesięcy więzienia. Teraz odpowie również za ucieczkę z konwoju, nazywaną "samouwolnieniem".

 

W poszukiwaniach zbiega brało udział przeszło stu funkcjonariuszy. - Policjanci z Wydziału Kontroli prowadzą postępowanie wyjaśniające ws. samouwolnienia się mężczyzny, który był transportowany przez 2 policjantów do Aresztu Śledczego w Szczecinie - powiedział rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji kom. Przemysław Kimon. Jak dodał, zaplanowano przesłuchanie funkcjonariuszy, którzy prowadzili konwój, a także zbierane są inne materiały dowodowe.

 

Oddano sześć strzałów


Kimon poinformował, że w poszukiwaniu mężczyzny brali udział policjanci kryminalni oraz służby prewencyjne. - Funkcjonariusze patrolowali ulice zarówno w śródmieściu jak i na drogach wyjazdowych z miasta. Sprawdzane były także tramwaje i autobusy - wyjaśnił.

 

24-latek został zatrzymany wieczorem na szczecińskich Pomorzanach. Informację o miejscu pobytu mężczyzny przekazał przechodzień. Rzecznik policji potwierdził, że podczas zatrzymania użyto broni palnej. - Łącznie oddano 6 strzałów: 3 z nich były ostrzegawcze, 3 pozostałe zostały oddane w kierunku osoby. Nikt nie odniósł obrażeń. Na miejscu policjanci dokonali oględzin pod nadzorem prokuratura - zaznaczył.

 

Policja będzie ustalała czy w ucieczce Rafałowi A. ktoś pomagał. Za ukrywanie osoby poszukiwanej lub pomaganie grozi kara do 5 lat więzienia.

 

Szczecińska prokuratura prowadzi też śledztwo przeciw Rafałowi A. Za samouwolnienie i ucieczkę z konwoju grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności.

 

PAP