W czwartek prokuratura ta podejmie decyzję czy wnioskować do sądu o areszty w stosunku do tych dwóch mężczyzn.

 

Zatrzymani to: Michał Ch. i Dariusz H. Trzecim podejrzanym jest Tomasz D., który zgłosił się na wezwanie do prokuratury i po przesłuchaniu został zwolniony. Zarański dodał, że dwóch biznesmenów jest z Krakowa, jeden z okolic Warszawy.

 

Prokuratura Krajowa podała w czwartek, że podejrzani to przedsiębiorcy zaangażowani w przywłaszczeniu na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie przeszło 17 milionów zł.

 

Przedstawione wszystkim trzem podejrzanym zarzuty dotyczą m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Przedsiębiorcy są także podejrzani o przywłaszczenie pieniędzy na szkodę SA.

 

Sprawa ma charakter rozwojowy


Prokuratura zarzuciła Dariuszowi H. przywłaszczenie prawie 7,2 mln zł, a Michałowi Ch. ponad 6,5 miliona zł. Grozi im za to od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

 

Trzeciemu podejrzanemu, Tomaszowi D. prokuratura postawiła obok udziału w tej samej grupie przestępczej, także zarzut przywłaszczenia na szkodę SA co najmniej 460 tys. zł. Wobec niego prokuratura zastosowała poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł i zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu.

 

Sprawa ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są kolejne zatrzymania i zarzuty.

 

Korupcja w SA w Krakowie


Według ustaleń grupa działała co najmniej od stycznia 2013 roku do listopada 2016 roku w Krakowie oraz w innych miejscowościach. Na jej czele stał inny podejrzany w tej sprawie - Andrzej P., dyrektor SA. W skład grupy mieli wchodzić również główna księgowa tego sądu - Marta K., dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa - Marcin B. oraz przedsiębiorcy, którzy wystawiali na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie fikcyjne faktury VAT i inne dokumenty poświadczające rzekome wykonanie zleceń na rzecz SA w Krakowie, w celu uzyskania nienależnych środków pieniężnych: Katarzyna N. i Jarosław T.

 

Wszystkim pięciorgu postawiono zarzuty przywłaszczenia na szkodę SA w Krakowie kwot sięgających nawet przeszło 17 mln zł. Zarzuty dotyczą również czynów o charakterze korupcyjnym. Wszyscy ci podejrzani przebywają w aresztach.

 

"Nie ma dowodów, że analizy i opracowania w ogóle powstały"


Ustalenia ze śledztwa wskazują, że w ostatnich kilku latach wokół sądu stworzono sieć wielu firm powiązanych kapitałowo, towarzysko i rodzinnie z dyrektorem Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz dyrektorem Centrum Zakupów dla Sądownictwa, realizujących głównie fikcyjne zamówienia na świadczenie usług, analizy i opracowania.

 

- Nie ma dowodów, że analizy i opracowania w ogóle powstały. W Sądzie Apelacyjnym w Krakowie brak jakichkolwiek dokumentów, które potwierdzałyby realizację zawartych umów - podawało w ubiegłym roku CBA.

 

Według ustaleń, SA w Krakowie zawierał z zewnętrznymi firmami liczne umowy o świadczenie fikcyjnych usług. Firmy te zlecały następnie zamówione przez SA usługi pracownikom tego sądu, w tym jego ówczesnemu prezesowi. Miało się to dziać w latach 2013-16.

 

Według PK z pozyskanych dowodów wynika, że również w sądach, w których przeprowadzono przeszukania pod koniec grudnia, mogły mieć miejsce nieprawidłowości w zakresie zlecania usług podmiotom zewnętrznym, występującym jako kontrahenci krakowskiego SA.

 

"Poważne wątpliwości budzą opiewające na kilkaset tys. zł umowy o dzieło zawierane przez Prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie z zewnętrznymi kontrahentami tegoż sądu" - informowała 28 grudnia PK.

 

PAP