"Udział obrońcy na tak wczesnym etapie postępowania może spowodować ujawnienie zeznań świadka (pokrzywdzonego), co w konsekwencji powodować może na dalszym etapie śledztwa, poważne trudności dowodowe" - głosi komunikat zamieszczony na stronie krakowskiej prokuratury okręgowej.

 

Dodano w nim, że "niewykluczone jest bowiem, że w późniejszej fazie postępowania przygotowawczego może zachodzić konieczność prowadzenia konfrontacji pomiędzy przesłuchiwanym świadkiem a podejrzanym, reprezentowanym przez obrońcą w osobie mec. Pocieja".


Miał prawo jako obrońca

 

Obrońca Sebastiana K., podejrzanego o nieumyślne spowodowanie wypadku, opuścił przed godz. 16 budynek prokuratury. Jak powiedział, przesłuchanie premier Szydło, która przyjechała do prokuratury o godz. 14.30, formalnie się jeszcze nie rozpoczęło.

 

Powiedział dziennikarzom, że chciał uczestniczyć w przesłuchaniu premier. Jak dodał, takie jest jego prawo jako obrońcy, został także o tym przesłuchaniu formalnie zawiadomiony.  - Nie mogę państwu powiedzieć nic więcej - zaznaczył.

 


Pytany, jakie kwestie w zeznaniach premier by go interesowały, powiedział, że "głównie charakter kolumny rządowej".  - Jeżeli nie byłyby to pojazdy uprzywilejowane, to mój klient miał prawo sądzić, że na lewym pasie przy podwójnej ciągłej nie będzie żadnego innego pojazdu - wyjaśnił.

 

Jak jednak zaznaczyła krakowska prokuratura "nie bez znaczenia jest również fakt, iż przesłuchanie będzie dotyczyło także procedur bezpieczeństwa transportu najważniejszych osób w państwie, które to procedury dotyczą informacji niejawnych".

 

W komunikacie wskazano też, że "w razie ewentualnego skierowania w sprawie aktu oskarżenia, podejrzany i jego ustanowienia obrońcy na końcowym etapie śledztwa mają - zgodnie z art. 321 Kodeksu postępowania karnego - prawo zapoznania się z całością zgromadzonego materiału dowodowego". "Ponadto w toku ewentualnego postępowania przed sądem rozpoznającym sprawę, mają prawo zadawania pytań świadkom" - dodała prokuratura.

 

Wypadek w Oświęcimiu

 

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

 

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż 7 dni, odnieśli premier i jeden z funkcjonariuszy BOR - szef ochrony Beaty Szydło. U drugiego funkcjonariusza BOR - kierowcy pojazdu - stwierdzono lżejsze obrażenia (naruszenie czynności ciała przez mniej niż 7 dni). Beata Szydło do 17 lutego przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

 

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podaje treści jego wyjaśnień.

 

Śledztwo w tej sprawie prowadzi zespół trojga prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Nadzór nad śledztwem objęła Prokuratura Regionalna w Krakowie.

 

PAP, polsatnews.pl