Sam wychowuje rodzeństwo. Po nagłośnieniu sprawy władze spieszą z pomocą

Polska

Wyprawia dzieci do szkoły i przedszkola, przygotowuje im obiad i dba, by nie miały zaległości w nauce. 21-letni Mateusz z Przemyśla samotnie wychowuje czworo rodzeństwa i walczy o zalegalizowanie nad nim opieki. Po tym jak wspólnie z "Wydarzeniami" nagłośniliśmy jego historię, odezwali się widzowie, urzędnicy, politycy. Głos zabrali: minister Rafalska, wiceminister Jaki i Kancelaria Prezydenta.

Urzędników z kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy zastała we wtorek u Mateusza ekipa "Wydarzeń". - Prowadzimy szereg podobnych spraw. Przyjechaliśmy sprawdzić, jak to wygląda w tym przypadku - powiedział Tomasz Kulikowski z Kancelarii Prezydenta.

 

21-letni Mateusz z Przemyśla przyrzekł swojej mamie, że po jej śmierci zajmie się czworgiem młodszego rodzeństwa. Gdy kobieta zmarła, w sierpniu ubiegłego roku, stał się jedynym opiekunem dla 11-letniej Patrycji, 9-letniego Patryka, 7-letniego Kubusia i 6-letniej Basi. Ojciec młodszych dzieci zostawił swoją rodzinę, gdy dowiedział się o nieuleczalnej chorobie ich matki.

 

Żyją za niecałe 1500 zł

 

Po śmierci matki rodzeństwo straciło prawo do alimentów i pieniędzy z programu "500+", bo chłopak nie jest prawnym opiekunem dzieci. Rodzina utrzymuje się z niewielkiego zasiłku, który wynosi niecałe 1500 złotych miesięcznie. Pomaga rodzina i znajomi.

 

Po poniedziałkowym materiale, rozdzwonił się telefon Mateusza. Wsparcie płynie z całej Polski. - Jedynie, co mogę powiedzieć, to z całego serca podziękować i powiedzieć, że ci ludzie są dla mnie aniołami - powiedział 21-latek reporterom Polsat News.

 

Interwencja wiceministra

 

Mateusz kilka miesięcy temu złożył w sądzie wniosek o przyznanie mu opieki nad rodzeństwem. Pierwsza rozprawa odbędzie się jednak dopiero pod koniec lutego. Ministerstwo Sprawiedliwości właśnie wystąpiło do przemyskich sędziów o przyspieszenie tej sprawy.

 

- Sąd musi szybko ustalić stan faktyczny, który państwo byliście w stanie ustalić szybciej. On nie jest jakiś skomplikowany. Sąd powinien mieć przede wszystkim na względzie dobro dzieci - ocenił w rozmowie z "Wydarzeniami" wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

 

Wiceminister zapytał prezesa przemyskiego sądu, czy w sprawie Mateusza czynności podejmowane są bez zbędnej zwłoki oraz czy sąd wydał postanowienia tymczasowe, które zapewniłoby dzieciom pieniądze na utrzymanie do czasu zakończenia sprawy.

 

Nie wiadomo, gdzie są ojcowie

 

Sąd tłumaczy, że sprawa się przeciąga, bo nie wiadomo, gdzie są dwaj ojcowie młodszego rodzeństwa Mateusza. Prawnicy mówią, że nie jest to przeszkoda nie do pokonania i sprawę da się szczęśliwie zakończyć.    

 

Zapytany w poniedziałek o sprawę Mateusza i szansę na to, by korzystał z programu "rodzina 500 plus" resort rodziny odpowiedział, że pieniądze w myśl przepisów się nie należą. We wtorek minister Elżbieta Rafalska przyznała, że szansa na przyśpieszenie ich wypłaty jednak jest.

 

- Jeżeli w sprawie pojawi się coś takiego, co może przyspieszyć tę decyzję, to taką możliwość będziemy brali pod uwagę - powiedziała "Wydarzeniom" Rafalska.

 

W walce o ustanowienie opieki nad rodzeństwem Mateusz ma dostać bezpłatną pomoc prawną. Najbliższa rozprawa czeka go już w piątek.

 

"Wydarzenia", polsatnews.pl

ml/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze