Na konferencji prasowej w ramach 53. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa prezydent podkreślił, że z jego licznych rozmów z przedstawicielami różnych państw wynika, iż wszyscy - nie tylko w Europie, ale i poza nią - czekają jakie będą działania nowej administracji amerykańskiej.

 

- Powtarzam: działania, bo w sferze medialnej słyszeliśmy różne, często wypaczone, informacje. Pan prezydent Donald Trump do niedawna był biznesmenem, teraz jest politykiem. Pozwólmy mu spokojnie rozpocząć działalność - mówił prezydent Duda.

 

Wyraził przekonanie, że linią polityczną Trumpa będzie "polityka wyważona, taka, jaką polityka amerykańska przez dziesięciolecia była". Podkreślił, że USA są postrzegane jako "strażnik ładu i porządku na świecie, który w sposób poważny traktuje swoich sojuszników".

 

"Zaplecze Trumpa, to ludzie bardzo poważni"

 

Prezydent Duda dodał, że o tym właśnie rozmawiał z amerykańskim senatorem Johnem McCainem, który kilkakrotnie zapewniał go, że "bezpośrednie zaplecze prezydenta Trumpa, to ludzie bardzo poważni, z wielkim doświadczeniem politycznym, poważnie myślą o sojuszu USA i Europy oraz USA i NATO".

 

- Dziś wypowiedziane słowa wiceprezydenta Mike'a Pence'a jasno potwierdzają tę diagnozę - powiedział prezydent Duda.

 

"Te słowa usłyszałem wcześniej od prezydenta Trumpa"

 

Wiceprezydent USA zapewnił w sobotę w Monachium, że prezydent Donald Trump zdecydowanie wspiera NATO i wypełni wszystkie zobowiązania sojusznicze wobec Europy.

 

Prezydent Duda powiedział, że ucieszył się, iż zapewnienia wiceprezydenta Penc'e o wypełnieniu przez USA zobowiązań sojuszniczych NATO padły publicznie na forum konferencji w Monachium, ale to stanowisko było mu już znane.

 

- Ja te słowa usłyszałem wcześniej bezpośrednio od pana prezydenta Donalda Trumpa, bo ja odbyłem z panem prezydentem kilkunastominutową rozmowę telefoniczną i on dokładnie coś takiego mi powiedział, tak, że jeśli o te kwestie chodzi, ja tu byłem zupełnie spokojny - powiedział prezydent przypominając, że pojawiały się spekulacje, jaką postawę w tej sprawie przyjmie nowy prezydent USA i jego administracja.

 

"Różne presje są wywierane"

 

Na konferencji prasowej powróciła sprawa wypowiedzi senatora McCaina, który podczas piątkowego panelu o przyszłości Zachodu mówił m.in., że nadszedł czas testowania administracji USA. "Czy to będzie Morze Południowochińskie, Bliski Wschód, Ukraina - to jest czas, by pokazać solidarność - mówił.

 

- Myślę, że jednym z krajów, który zostanie poddany pewnej presji, jest pański - powiedział McCain zwracając się do prezydenta Dudy, który również uczestniczył w tym panelu.

 

Dziennikarze pytali w sobotę prezydenta, jak odczytywać te słowa senatora.

 

- Przecież różne presje są wywierane, przecież wszyscy wiemy, że te presje są - to są presje z różnych stron. Presja dla nas, polityków, którzy mają świadomość, w jakich czasach i na jakim poziomie prowadzą działania realizując polskie interesy - bo to jest dla nas najważniejsze - to presja nie jest dla nas niczym nowym: były presje, są presje i będą presje - to jest oczywiste w polityce międzynarodowej - powiedział Duda. W jego opinii najważniejsze jest to, żeby realizować interesy kraju, a przede wszystkim - interesy rodaków, przed którymi politycy odpowiadają za sprawowanie urzędów.

 

- Presje będą różne. Będą tacy, którzy będą niezadowoleni z tego, że wojska NATO są obecne w Polsce i na pewno będą wywierali i wywierają presję, próbują. Inni z kolei uważają, że być może trzeba zgadzać się na różnego rodzaju rozwiązania, które z punktu widzenia interesów Polski nie są rozwiązaniami korzystnymi. My będziemy wtedy szukali takich rozwiązań, które będą rozwiązaniami polubownymi, gdzie obie strony będą wygrywały, bo dla nas najważniejszy jest interes Polaków - dodał prezydent.

 

PAP