- Polska i inni wschodnioeuropejscy partnerzy myśleli do niedawna właściwie tylko o amerykańskim parasolu (atomowym). A teraz słyszymy z Warszawy, że konieczna jest europejska polityka obronna - zauważył szef niemieckiej dyplomacji.

 

Gabriel zwrócił uwagę, że Czechy i Rumunia podporządkowują swoje narodowe brygady strukturom dowodzenie Bundeswehry. - Byłem żołnierzem w czasach, w których taka sytuacja była nie do pomyślenia. To bardzo poruszające - dodał Gabriel.

 

Opowiedział się również za budowaniem "nowej silnej Europy". - W przeciwnym razie ani pan Donald Trump, ani pan Władimir Putin, ani też Chiny nie będą traktować nas poważnie" - ostrzegł.

 

"Inna, mocniejsza, lepsza Europa"


Szef MSZ Niemiec zastrzegł, że jego celem nie jest "więcej Europy", lecz "inna, mocniejsza, lepsza Europa". Jego zdaniem "Europa rożnych prędkości" istnieje już od dawna. Strefa euro czy też obszar Schengen są przykładami rożnych form integracji, w których nie wszystkie kraje UE uczestniczą. Wśród obszarów, gdzie jego zdaniem współpraca powinna się zacieśniać, na pierwszym miejscu wymienił strefę euro.

 

Większa współpraca pożądana jest też jego zdaniem w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa oraz w ochronie granic zewnętrznych UE. Gabriel wymienił ponadto walkę z terroryzmem, zwiększenie konkurencyjności gospodarki europejskiej oraz walkę z dumpingiem socjalnym i podatkowym.

 

Unia nie może być "naiwna" wobec Moskwy


Odnosząc się do konfliktu w Donbasie na wschodzie Ukrainy, Gabriel zaznaczył, że sankcje wobec Rosji będą mogły być zniesione dopiero po realizacji porozumień z Mińska. W przeszłości polityk SPD opowiadał się za stopniowym znoszeniem sankcji, związanym z kolejnymi etapami wdrażania umowy.

 

Minister opowiedział się jednocześnie za partnerstwem z Rosją, która jest - jak się wyraził - "naszym sąsiadem, czy tego chcemy, czy nie". Zastrzegł, że Unia nie może być "naiwna" wobec Moskwy. - Europa musi Moskwie dać wyraźnie do zrozumienia, że partnerstwo może funkcjonować tylko wtedy, gdy Rosja przestanie wykorzystywać konflikt we wschodniej Ukrainie do dzielenia Europy - wyjaśnił szef niemieckiej dyplomacji.

 

PAP