"BUM! Policja potwierdza-kierowca-kumpel władzy PiS-ucieka z miejsca zdarzenia. Sprawę przejmują prok.wojsk. AM! (Odp z KGP na moją interw)" - napisał na Twitterze Brejza.

 

Na dowód zamieścił zdjęcie pisma, które, jak twierdzi, jest odpowiedzią komendy głównej policji na jego pytania.

 

Nie zastali kierowcy na miejscu zdarzenia

 

W piśmie jest  m.in. mowa, że "policjanci nie zastali kierowcy szefa MON na miejscu zdarzenia oraz że policja nie prowadziła czynności zmierzających do ustalenia, dlaczego kierowca, który uczestniczył w wypadku, nie pozostał na miejscu zdarzenia, ponieważ działania policji ograniczyły się do zabezpieczenia miejsca" wypadku.

 

25 stycznia wieczorem na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym k. Torunia, doszło do wypadku z udziałem samochodu, w którym jechał szef MON. W kolizji uczestniczyło 8 pojazdów, w tym dwa z kolumny żandarmerii wojskowej.

 

Macierewicz, który wracał z sympozjum "Oblicza dumy Polaków", zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie ucierpiał. Przesiadł się do innego samochodu i wrócił do Warszawy, gdzie jeszcze tego dnia wieczorem wziął udział w gali przyznania prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody Człowiek Wolności tygodnika "wSieci".

 

polsatnews.pl