Prokuratura rozbudowała zarzut dla 21-letniego kierowcy wz. z wypadkiem z udziałem premier Szydło

Polska

Jak powiedział prokurator Włodzimierz Krzywicki, mężczyźnie ogłoszono stawiany wcześniej ustnie przez policję zarzut nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Jak dodał, kierowca fiata na dwukierunkowej jezdni, wykonując manewr skrętu w lewo, nie zachował szczególnej ostrożności. Według prokuratury "nie sygnalizował też zamierzonego manewru włączeniem lewego kierunkowskazu".

21-letni Sebastian K., któremu postawiono zarzuty wz. z wypadkiem z udziałem kolumny rządowej i premier Beaty Szydło, stawił się z obrońcą w krakowskiej prokuraturze na przesłuchanie.

 

- Jestem przekonany, że prawda zwycięży w tej sprawie - mówił adwokat mec. Władysław Pociej. Kierowca seicento nie udzielał żadnych wypowiedzi mediom. 

 

Pociej powiedział, że jego klient czuje się "tak jak każdy, kto przejdzie przez tego rodzaju zdarzenia". - Sprawa generalnie wydaje mi się trudna - mimo, że to wypadek drogowy - dodał adwokat po przesłuchaniu.

 

 

Po przesłuchaniu mężczyzny, około godz. 14, odbędzie się kolejna konferencja prokuratury.

 

Wcześniej śledczy poinformowali, że rozbudowano zarzut dla 21-latka.

 

"Obrażenia trwające powyżej 7 dni"

 

Według prokuratury 21-latek nie sygnalizował zamierzonego manewru włączeniem lewego kierunkowskazu.

 

- Nadto nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierującemu pojazdem uprzywilejowanym, wykonującemu manewr omijania fiata, a także wbrew przepisowi wjeżdżając pomiędzy pojazdy poruszające się w kolumnie pojazdów uprzywilejowanych, doprowadził do zderzenia obu pojazdów - powiedział prokurator Włodzimierz Krzywicki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

 

W zarzucie zapisano też, że wypadek skutkował obrażeniami ciała premier Szydło i funkcjonariusza BOR trwającymi powyżej 7 dni - nie precyzował, czy dotyczy to obojga poszkodowanych.

 

"Kolumna jechała zgodnie z prawnymi  wymogami"

 

Krzywicki poinformował też, że  z dotychczasowych ustaleń wynika przejazd kolumny uprzywilejowanych aut BOR z panią premier odbywał się z zachowaniem prawnych wymogów.

 

Dodał, że "bezpośrednim sprawcą wypadku (był) młodociany kierowca seicento". Zarazem Krzywicki zaznaczył, ze śledztwo jest w fazie początkowej i "nie można w nim w sposób stanowczy niczego wykluczyć" a dowody nie są jeszcze kompletne.

 

Przyznał, że w postępowaniu uzyskano też "sporadyczne" zeznania świadków, iż nie słyszeli oni sygnałów dźwiękowych kolumny. Dodał, że nie ma zeznań osób, które naocznie widziałyby przebieg samego wypadku. Według prokuratora, przeważają zeznania, że były i sygnały dźwiękowe, i świetlne.

 

 

Pierwsze przesłuchanie

 

W poniedziałek Prokuratura Regionalna w Krakowie objęła śledztwo nadzorem służbowym. Rzecznik poinformował wówczas, że choć śledztwo formalnie zostało wszczęte w poniedziałek, po przekazaniu materiałów dowodowych przez policję, to czynności były prowadzone od piątku wieczorem zaraz po wypadku.

 

Wtedy też po raz pierwszy przesłuchano kierowcę, który usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego z powodu nieustąpienia pierwszeństwa pojazdu pojazdom uprzywilejowanym, i który przyznał się do winy - podał prokurator. Poinformował również, że do poniedziałku przesłuchano 22 świadków, w tym 11 funkcjonariuszy BOR. Funkcjonariusze BOR potwierdzili, że samochody jechały używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Podobnie zeznało siedmioro kolejnych świadków, a tylko dwie osoby twierdziły, że sygnałów dźwiękowych nie było.

 

Aby kolumna rządowa mogła korzystać ze statusu kolumny uprzywilejowanej konieczne jest używanie obu sygnałów przez pierwszy i ostatni samochód kolumny.

 

Media i politycy opozycji podnosili, że 21-latek "dopiero z telewizji dowiedział się, że przyznał się do winy" i że został zmanipulowany, godząc się na przesłuchanie bez adwokata.

 

"Może się okazać, że trzeba będzie potem kogoś przepraszać"

 

Stanowisko w tej sprawie zajął również obrońca 21-letniego ucznia technikum. - Słuchając wypowiedzi różnych osób w tej sprawie, zwłaszcza wypowiedzi przesądzających o winie i informacji przesądzających o przebiegu zdarzeń, jak w każdej tego typu sprawie przestrzegałbym jednak bardzo przed tego rodzaju stwierdzeniami, bo może się okazać, że trzeba będzie potem kogoś przepraszać  - powiedział PAP mec. Władysław Pociej.

 

Do wypadku doszło w piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu, które uderzyło w drzewo. W wypadku ranni zostali też dwaj funkcjonariusze BOR - kierowca i szef ochrony premier.

 

PAP

kan/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze