- Pani premier jest pod profesjonalną opieką lekarzy, także wszystko idzie w dobrym kierunku – mówił Bochenek.

 

"Piliśmy herbatę, rozmawialiśmy o pracy"

 

- Wczoraj byłem w szpitalu, m.in. właśnie wtedy, kiedy miała okazję rozmawiać z kanclerz Angelą Merkel. Niczego niepokojącego nie widziałem. Piliśmy herbatę, rozmawialiśmy o pracy – mówił.

 

Rzecznik rządu był pytany o to, dlaczego nie podawano oficjalnego komunikatu o stanie zdrowia premier, a informacje były bardzo ogólne.

 

- Od samego początku, kiedy pojawiły się informacje o wypadku, starałem się zweryfikować je bezpośrednio u osób, które były na miejscu. Po 19.00 został wydany komunikat. W kolejnych godzinach informowaliśmy na bieżąco, co się działo. Chciałem mieć zweryfikowane informacje – tłumaczył.

 

– Gdyby pani premier np. była poddana operacji, czy miała założony gips, na pewno byśmy państwa informowali.

 

W niedzielę wieczorem "Rzeczpospolita" podała informację, że jej dziennikarze ustalili iż Beata Szydło ma pękniętą kość strzałkową w nodze.

 

Sprawa sygnałów w kolumnie


Rzecznik podkreślił, że nie ma jeszcze decyzji, kto poprowadzi posiedzenie rządu. Ma się ono odbyć we wtorek.

 

-  Pani premier mówi, że mogłaby wyjść ze szpitala już dzisiaj. To zależy od decyzji lekarzy. Opieramy się całkowicie na decyzji profesjonalistów – mówił Bochenek.

 

Joanna Górska pytała też, czy premier ma w zwyczaju prosić o wyłączenie sygnałów dźwiękowych w kolumnie. - Świadkowie twierdzą, że sygnały dźwiękowe były włączone tylko na rondzie, później były wyłączone - mówiła.

 

- Poczekajmy na kompleksowe wyjaśnienia prokuratury, małopolskiej policji. Za kwestie bezpieczeństwa i organizację przewozu odpowiada BOR. - Jakiekolwiek wnioski i opinie można wyrażać, kiedy pozna się okoliczności. Poczekajmy na ustalenia właściwych służb – odpowiedział rzecznik rządu.

 

polsatnews.pl