- Co dwie głowy, to nie jedna - głosi ludowa mądrość. Zaproponowałem Alaksandrowi Ryhorawiczowi, by najmądrzejsze głowy Białorusi, niech ich będzie 100, 200 - spotkały się z przedstawicielami władzy przy jednym okrągłym lub kwadratowym stole i pomyślały nad problemami, które dzisiaj niepokoją mieszkańców Białorusi - oświadczył Siaredzicz po spotkaniu z prezydentem.

 

Jak mówił dziennikarz w licznych wywiadach, których udzielił białoruskim mediom po tej rozmowie, państwo stoi obecnie przed wieloma zagrożeniami i wyzwaniami i konieczne jest wspólne poszukiwanie rozwiązań przez władzę i opozycję. Zdaniem Siaredzicza m.in. przykład Polski dowiódł, że "ogólnonarodowy okrągły stół" jest sposobem na osiągnięcie "solidarności społecznej".

 

"Prezydent nie jest dzisiaj tym, kim był 15-20 lat temu"


Naczelny „Narodnej Woli" zaproponował prezydentowi rozmowę podczas wielkiej konferencji prasowej 3 lutego, która w zamyśle organizatorów miała być rodzajem dialogu z różnymi przedstawicielami społeczeństwa: dziennikarzami, urzędnikami, ekspertami. Łukaszenka obiecał wówczas, że znajdzie czas na takie spotkanie.

 

Siaredzicz oświadczył, że Łukaszenka "jako prezydent nie jest dzisiaj tym, kim był 15-20 lat temu" i "jak nikt inny rozumie niebezpieczeństwo, które może stanąć przed Białorusią, jeśli się nie przedsięweźmie zdecydowanych działań". - Powiedziałem, że „pion władzy” jako forma rządzenia państwem wymaga głębokiej reformy. Z kolei Alaksandr Ryhorawicz zwrócił uwagę, że nadszedł czas, by przemyśleć niektóre artykuły Konstytucji - dodał Siaredzicz.

 

Sygnał do dialogu


Łukaszenka miał go zapewnić, że zakończą się problemy z dystrybucją niezależnej prasy regionalnej.

 

Prezydent i redaktor naczelny głównej opozycyjnej gazety znają się od dawna, a na początku lat 90. razem byli deputowanymi do Rady Najwyższej. Później Siaredzicz kierował wielkonakładową parlamentarną "Narodną Gazietą". W 1995 roku Łukaszenka zwolnił go z tego stanowiska, a Siaredzicz założył opozycyjną "Narodną Wolę".

 

Według komentatorów spotkanie z redaktorem naczelnym czołowej gazety opozycyjnej miało być ze strony prezydenta Białorusi sygnałem gotowości do dialogu z kręgami krytycznymi wobec władzy.

 

PAP