Wobec duchownego zapadły już dwa nieprawomocne orzeczenia (jedno skazujące, a drugie uwalniające od kary), które jednak na skutek apelacji zostały uchylone przez Sąd Okręgowy w Krośnie, a sprawy zwrócone do ponownego rozpoznania.

 

Obecny proces, podobnie jak poprzednie, odbywa się z wyłączeniem jawności.

 

Bezpodstawnie posądzony o kradzież

 

Do samobójstwa Bartka doszło w połowie grudnia 2007 r. w miejscowości Hłudno. Chłopiec powiesił się na drzewie. Zostawił list, w którym miał oskarżyć miejscowego proboszcza o bezpodstawne posądzenie go o kradzież. W liście napisał też, że nie chce już być "gwałcony" przez tego "pedofila" - ale wyrazy te później zamazał.

 

Śledztwo w tej sprawie brzozowska prokuratura wszczęła kilka dni po śmierci chłopca. Uznała, że zgromadzone dowody nie potwierdziły, by chłopiec był molestowany przez duchownego. Biegły z zakresu grafologii potwierdził autentyczność listu pozostawionego przez Bartka. Ks. Stanisław K. niedługo po tragedii odszedł na swoją prośbę z parafii Hłudno.

 

Duchowny po raz pierwszy został oskarżony wiosną 2008 r. o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-latkiem i doprowadzenie go w ten sposób do samobójstwa, oraz o znęcanie się nad trojgiem innych dzieci.

 

Po kilku miesiącach rozpoczął się proces w tej sprawie i trwał pięć lat. Jego zakończenie przedłużało m.in. oczekiwanie na opinię psychologiczną dotyczącą Bartka. Obszerna i szczegółowa opinia wpłynęła do sądu w lutym 2011 r. Jej treść jest niejawna.

 

Bił po twarzy, karku i szarpał za uszy

 

W lutym 2013 r. duchowny został nieprawomocnie skazany na karę dwóch lat w zawieszeniu na pięć za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-letnim Bartkiem i trzema dziewczynkami. Sąd uznał wówczas, na podstawie zgromadzonych dowodów, że duchowny bił Bartka po twarzy, karku, szarpał za uszy, oskarżał go o kradzież pieniędzy mimo braku dowodów i zaprzeczeń chłopca, straszył zawiadomieniem policji i przeszukaniem domu. W opinii sądu nie to jednak było to przyczyną samobójstwa chłopca - jak zarzucała duchownemu prokuratura.

 

W pierwszym procesie sąd uznał duchownego też za winnego znęcania się nad trzema dziewczynkami - od września 2005 do grudnia 2007 r.; miał je bić po rękach, ciągnąć za włosy i uszy, przez co dzieci bały się kolejnych lekcji z księdzem.

 

Od ówczesnego wyroku odwołali się: obrona, prokuratura i oskarżyciele posiłkowi. W sierpniu 2013 roku Sąd Okręgowy w Krośnie uchylił orzeczenie i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Wytknął sądowi w Brzozowie m.in. to, że nie zdobył opinii psychologicznej, psychiatrycznej ani seksuologicznej o oskarżonym. Ponadto - według sądu okręgowego - uzasadnienie wyroku było niekompletne.

 

Sąd w Brzozowie po zwróceniu mu sprawy uznał, że to prokuratura ma uzupełnić materiał dowodowy i sprawa ponownie znalazła się w prokuraturze. Składała ona jeszcze zażalenie na tę decyzję sądu, ale wyższa instancja utrzymała w mocy postanowienie i akta sprawy wróciły do prokuratury do uzupełnienia o opinie biegłych (pozostają niejawne) oraz zeznania dwojga świadków, którzy potwierdzili poprzednie ustalenia prokuratury. W grudniu 2014 r. śledczy skierowali do sądu ponowne oskarżenie Stanisława K. o te same czyny.

 

"Sąd marginalnie potraktował opinie biegłych"

 

Ponowny proces duchownego trwał kilka miesięcy - rozpoczął się w sierpniu 2015 r. Udało się go rozpocząć dopiero przy czwartej próbie. Trzy wcześniejsze terminy odraczano. Pierwszy raz z powodów proceduralnych (obrońca księdza zbyt późno odebrał zawiadomienie o terminie rozprawy), dwa kolejne - z powodu hospitalizacji oskarżonego.

 

W marcu 2016 r. sąd w Brzozowie zmienił kwalifikację prawną czynu i umorzył postępowanie wobec duchownego. Ocenił m.in., że jego zachowanie wobec dzieci to karcenie i uznał go za winnego naruszenia nietykalności cielesnej dzieci. Jednak ze względu na to, że jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego i jego karalność już się przedawniła, sąd I instancji umorzył postępowanie.

 

Od tego orzeczenia odwołali się pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych, czyli pokrzywdzonych i ich rodziców, oraz prokuratura.

 

I tym razem Sąd Okręgowy w Krośnie, na skutek apelacji, uchylił to orzeczenie. Wytknął sądowi w Brzozowie, że marginalnie potraktował opinie biegłych, m.in. seksuologiczną, psychiatryczną, psychologiczną, które są kluczowe dla sprawy. Zasugerował też, by nowy proces przed sądem w Brzozowie skoncentrował się przede wszystkim na opiniach specjalistów, nie ma bowiem konieczności przeprowadzania postępowania w pełnym zakresie.

 

Uzasadnienie orzeczenia sądu odwoławczego było jawne tylko w części. Proces odbywał się bowiem za zamkniętymi drzwiami.

 

Trzeci proces udało się rozpocząć w pierwszym, wyznaczonym terminie. Oskarżony pojawił się w sądzie.

 

PAP