Odnalazł się po pięciu latach, ponad 10 tys. km od domu

Świat
Odnalazł się po pięciu latach, ponad 10 tys. km od domu
Reuters

Cierpiący na schizofrenię Anton Pilipa bez żadnych dokumentów przebył przez dziesięć krajów na dwóch kontynentach. 39-letni dziś mężczyzna zaginął w marcu 2012 r. w Toronto. Po niemal pięciu latach poszukiwań, przypadkowo odnaleziono go w Amazonii. Przez cały czas poruszał się autostopem albo pieszo i żywił się tym, co znajdował w koszach na śmieci.

Wychodząc z domu mężczyzna nie zabrał żadnych dokumentów ani ubrań. Rodzina prowadziła jego intensywne poszukiwania.


39-letniego dziś mężczyznę zauważyła brazylijska policja w listopadzie ubiegłego roku. Znajdował się na północnym-zachodzie kraju, ponad 10 tys. km od Kanady. Ubrany był jedynie w szorty, nie mówił po portugalsku i nie miał przy sobie dokumentów.


Jego tożsamość pomogła ustalić jedna z przesłuchujących go funkcjonariuszek, która miała kanadyjskie korzenie. Przez to, że mężczyzna choruje na schizofrenię, kontakt z nim był utrudniony. Policja skontaktowała się z ambasadą Kanady w Brazylii, która rozpoczęła proces identyfikacji.

 

Uciekł ze szpitala


Mężczyznę umieszczono tymczasowo w szpitalu w Porto Velho, z którego na początku grudnia uciekł. Dzięki szybko wszczętym poszukiwaniom udało się go odnaleźć na początku stycznia niedaleko miasta Manaus.


Poinformowana o odnalezieniu Antona rodzina była w szoku. Jak podkreślił jego brat Stefan, nigdy nie tracił nadziei. Zorganizował internetową zbiórkę pieniędzy na sprowadzenie brata do domu. Udało się zebrać ponad 13 tys. dolarów, dzięki którym na początku lutego Anton wrócił do Kanady.

 

"Życie jest proste, nie potrzebujemy wielu rzeczy"


Okazało się, że 39-latek przez cały czas przemieszczał się autostopem, ukrywając się w ciężarówkach albo pieszo, często nie mając nawet butów. Szedł m.in. przez USA, Meksyk, Gwatemalę, Kostarykę, Panamę, Kolumbię i Wenezuelę. Jak podał Independent, Anton chciał dotrzeć do Biblioteki Narodowej w Argentynie.


W rozmowie z BBC Brasil Anton powiedział, że na swojej drodze spotkał wielu dobrych ludzi, którzy bardzo mu pomogli. Często jednak jedzenie i ubrania znajdował w śmietnikach. - Nigdy nie czułem się samotny. Dużo rozmyślałem przez te lata, spałem pod gołym niebem. Życie jest bardzo proste, nie potrzebujemy wielu rzeczy - podkreślił.


Independent.co.uk, cbc.ca

prz/ml

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze