"Kommiersant" zwraca uwagę, że w pierwszych wystąpieniach po incydencie zarówno politycy, jak i wojskowi tureccy podkreślali, że chodzi o niezamierzony błąd ze strony rosyjskiej. Z ich wypowiedzi można wnioskować, że "ten tragiczny wypadek nie doprowadzi do ochłodzenia stosunków z Moskwą" - zauważa dziennik.

 

Zdaniem gazety "w odróżnieniu od listopada 2015 roku, kiedy Rosja i Turcja stały w konflikcie syryjskim po różnych stronach barykady i Ankara potrzebowała miesięcy, by przeprosić za zniszczenie rosyjskiego bombowca Su-24, tym razem kontekst polityczny jest zupełnie inny". Doszło bowiem do zbliżenia obu krajów, czego konsekwencją jest wspólna inicjatywa dotycząca uregulowania konfliktu w Syrii, a w działaniach bojowych w rejonie syryjskiego miasta Al-Bab należąca do NATO Turcja i Rosja wystąpiły, co nie jest dla nich typowe, jako sojusznicy.


Putin przekazał wyrazy ubolewania


Ekspert wojskowy Paweł Felgenhauer ocenił w niezależnej "Nowej Gaziecie", że chodzi o przypadek, jaki na wojnie się zdarza i który - jak zaznaczył - "obie strony opisują w jednakowy sposób". Jego zdaniem incydent nie będzie miał konsekwencji politycznych; Felgenhauer podkreślił, że prezydent Rosji Władimir Putin rozmawiał z tureckim przywódcą Recepem Tayyipem Erdoganem i przekazał wyrazy ubolewania.

 

- Obie strony spróbują zatuszować incydent, tak jak to było z zabiciem rosyjskiego ambasadora (w Ankarze Andrieja Karłowa – red.) - prognozuje orientalista Leonid Isajew, według którego tamta sprawa "została bardzo szybko zapomniana". W ocenie Isajewa stosunki Rosji i Turcji zostały sprowadzone do relacji osobistych ich liderów i nie można już odróżnić jednych od drugich.


"Znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że to zemsta"


Ilszat Sajetow z Ośrodka Badań nad Turcją Współczesną zauważa, że "na pewno w Turcji znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że była to ze strony Rosji zemsta", jednak takie dyskusje "nie znajdą się w mainstreamie".

 

Jak poinformowało w czwartek tureckie wojsko, w rosyjskich nalotach omyłkowo zabitych zostało trzech żołnierzy, a 11 zostało rannych w operacji wymierzonej w Państwo Islamskie (IS). Tureccy żołnierze przebywali w budynku, który został trafiony przez rosyjskie lotnictwo. Do incydentu doszło niedaleko Al-Bab w północnej Syrii, będącego w rękach IS. Informacje te potwierdził następnie Kreml.

 

PAP