Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w piątek w radiowej Jedynce, że rząd w rozwiązaniu problemów dotyczących walutowych kredytów hipotecznych nie może podejmować działań, które doprowadzą do zachwiania systemu bankowego, a "frankowicze" powinni szukać pomocy w sądach.

 

O tę wypowiedź dziennikarze pytali w Sejmie posła PiS Jacka Sasina.

 

Szef sejmowej komisji finansów podkreślił, że na posiedzeniu podkomisji były omawiane projekty dot. pomocy dla osób, które zaciągnęły kredyty, m.in. projekt prezydencki.

 

- My ten projekt preferujemy i będziemy uznawać za ten, który powinien być podstawą rozwiązania tego problemu - zaznaczył.

 

Działania wobec banków

 

- Pan prezydent powiedział, że składa ustawę spreadową, a jednocześnie porozumiał się z Komitetem Stabilności Finansowej, że ten Komitet podejmie działanie wobec banków, które skłoni je, żeby wspólnie z kredytobiorcami dokonywały przewalutowania kredytów na warunkach, które będą korzystne dla kredytobiorców. I to się dzieje - dodał Sasin.

 

Jak poinformował, rozmawiał w czwartek na ten temat z szefem NBP Adamem Glapińskim. "Mówił mi, że wkrótce można oczekiwać naprawdę dużych efektów działań, które zostały podjęte" - zaznaczył.

 

Cymański: "spełnienie oczekiwań niemożliwe"

 

Sasin przyznał przy tym, że dotąd zapadające wyroki sądów "są bardziej korzystne dla kredytobiorców, niż jakiekolwiek projekty, które się pojawiły".

 

Wypowiedź prezesa PiS skomentował także poseł Tadeusz Cymański.

 

- Problem ze spłacaniem kredytów jest ogromny, ale jeżeli chodzi o "frankowiczów", to jedno jest pewne: spełnienie oczekiwań tych, które wyrosły, zostały wielokrotnie wyrażone, jest po prostu niemożliwe. A gdyby miało nawet nastąpić, to z ogromnym ryzykiem naruszenia systemu bankowego. Jeżeli mówimy o kwocie 100 miliardów, a takie szacunki są, to nawet "frankowicze" uznają, że taką operację mógłby zrobić ktoś, kto ma za nic finanse państwa - powiedział.

 

"Wyborcy, jak zakochana dziewczyna, słyszą więcej"

 

W ocenie Cymańskiego wypowiedź Kaczyńskiego była "odpowiedzialna". - Czy to oznacza, że to koniec? Były wyroki sądowe bardzo korzystne dla "frankowiczów". "Frankowicze" są bardzo dobrze zorganizowani, mają bardzo duży wpływ na opinię publiczną. Myślę, że ich problemy będą przynajmniej łagodzone, natomiast być może nie w takim stopniu, w jakim oczekiwali - powiedział.

 

Dodał, że w kampanii wyborczej zdarzają się "w emocjach często obietnice trochę na wyrost". "Wyborcy czasem jak zakochana dziewczyna słyszą trochę więcej.(...)To nie jest tak, że jest plajta, żaden wstyd. Sprawa nie została wyrzucona do kosza. Są projekty, są analizy NBP" - powiedział.

 

Pod koniec stycznia sejmowa Komisja Finansów Publicznych powołała podkomisję nadzwyczajną do rozpatrzenia trzech projektów ustaw dotyczących kredytów walutowych: zgłoszonego przez prezydenta Andrzeja Dudę oraz projektów autorstwa klubów PO i Kukiz'15. Według przewodniczącego podkomisji Jacka Sasina (PiS), jej prace powinny zakończyć się przed wakacjami.

 

Złożony w Sejmie w sierpniu ub.r. projekt prezydencki przewiduje, że banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem a tym, który w rzeczywistości pobrały. Projekt ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 lipca 2000 r. do wejścia w życie "ustawy antyspreadowej" (26 sierpnia 2011 r.). Dotyczyć ma konsumentów, a także tych osób prowadzących działalność gospodarczą, które nie dokonywały odpisów podatkowych w związku z kredytami.

 

PAP