Onkolog przyznał się do molestowania pacjentek. Zgłaszają się kolejne pokrzywdzone

Polska

Pięć kolejnych kobiet, które miał molestować 65-letni chirurg onkolog z Gdańska, zgłosiło się na policję i do prokuratury. Lekarz usłyszał 31 zarzutów dotyczących molestowania 25 pacjentek. W środę sąd nie zgodził się na aresztowanie go, choć na niejawnym posiedzeniu, na którym sąd decydował o tym, czy aresztować lekarza, mężczyzna potwierdził, że molestował pacjentki.

Jeszcze w czwartek do Sądu Okręgowego w Gdańsku ma trafić zażalenie na wczorajszą decyzję sądu. Sąd zastosował dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe.

 

Prokuratorzy obawiają się, że lekarz może mataczyć. Do tej pory przesłuchano bowiem około 2 tys. z 3 tysięcy pacjentek tylko z jednej przychodni, w której leczył chirurg onkolog, a placówek, w których mógł przyjmować było więcej.

 

We wtorek prokuratura postawiła 65-latkowi 31 zarzutów. Dotyczyły one popełnienia przestępstw w postaci "innych czynności seksualnych", jakich lekarz miał się dopuścić wobec 25 pacjentek (niektóre z kobiet lekarz miał molestować kilkukrotnie). Prokuratura odmówiła odpowiedzi na pytanie, czym w tym przypadku były "inne czynności seksualne".

 

W prokuraturze zaprzeczał, w sądzie się przyznał


Zdaniem śledczych nie można wykluczyć, że medyk będzie chciał wpłynąć na kobiety, z którymi prokurator jeszcze nie rozmawiał. Tatiana Paszkiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, potwierdziła Polsat News, że podczas niejawnego posiedzenia, na którym sąd decydował o tym, czy aresztować lekarza czy nie, 65-latek potwierdził, że molestował pacjentki. Tymczasem dzień wcześniej - gdy stawiono mu zarzuty w prokuraturze - zaprzeczał.


Po ujawnieniu zatrzymania onkologa zgłosiło się kolejnych pięć pokrzywdzonych kobiet. Śledczy przypuszczają, że zgłoszeń będzie jeszcze więcej, bo nagłośnienie historii zapewne przekona pacjentki, które wcześniej bały się złożyć zeznania.

 

"Dowiedziałam się, że nic nie udowodnię"

 

Pierwsza z pacjentek molestowanych przez onkologa Marka Ł. zgłaszał ten fakt na policję już przed sześciu laty, tuż po pierwszej wizycie w gabinecie lekarza. - Dowiedziałam się, że to jest słowo przeciwko słowu. Nic nie udowodnię - mówi reporterce Polsat News kobieta. 


Na kolejną wizytę poszła z magnetofonem i nagrała zachowanie lekarza. - Złożyłam to nagranie w prokuraturze. I co? Mamy rok 2017 i dopiero dziś coś się dzieje - mówi rozżalona.


Sprawa kobiety została umorzona w 2011 r.


Po przeżyciach związanych z molestowaniem przez onkologa kobieta do dziś jest na terapii.


polsatnews.pl

grz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze