Informację o zawieszeniu działalności organizacji humanitarnej przekazał Reuters, cytując szefa operacji MKCK Dominika Stillharta, który wypowiadał się w Genewie.

 

Policja szuka jeszcze dwóch osób

 

Do ataku doszło w środę w prowincji Dżozdżan na północy Afganistanu graniczącej z Turkmenistanem, gdzie MKCK dostarczał środki do życia mieszkańcom poszkodowanym na skutek burz śnieżnych. W zaatakowanym konwoju jechało trzech kierowców i pięciu pracowników humanitarnych; odnaleziono zwłoki sześciu osób, a dwie są uważane za zaginione i poszukiwane przez policję.

 

Jak przyznały lokalne władze, istnieje duże prawdopodobieństwo, że te osoby zostały porwane przez sprawców ataku.

 

"The Guardian", cytując Rahmatullaha Turkistaniego, szefa lokalnej policji, poinformował, że wszystkie trzy samochody MKCK były wyraźnie oznaczone. Atak został przeprowadzony przy użyciu Kałasznikowów.

 

Zdaniem gubernatora prowincji Lotfullaha Aziziego, ostrzału konwoju dokonali dżihadyści z IS, którzy są bardzo aktywni w tym rejonie. Państwo Islamskie jest odpowiedzialne za coraz więcej krwawych zamachów w Afganistanie.

 

Afgańscy talibowie poinformowali, że to nie oni stoją za atakiem na konwój, i zapowiedzieli, że zrobią wszystko, by znaleźć sprawców.

 

"Jesteśmy zszokowani"

 

"To podły czyn. Nic nie usprawiedliwia morderstwa dokonanego na naszych kolegach z pracy i drogich przyjaciołach" - napisała Monica Zanarelli kierująca misją Czerwonego Krzyża w Afganistanie. "W tej chwili jest jeszcze za wcześnie, by określić wpływ tego przerażającego wydarzenia na nasze działania w Afganistanie. Chcemy się zebrać jako zespół i wesprzeć nawzajem w przeżywaniu tego niepojętego czynu i w poszukiwaniu naszych dwóch pozostałych kolegów" - dodała.

 

- Potępiamy w najostrzejszych słowach to, co wydaje się celowym atakiem na naszych pracowników. To ogromna tragedia. Jesteśmy zszokowani - powiedział dyrektor MKCK Peter Maurer.

 

 

Amnesty International także potępiło atak i przyznało, że przemoc na terenie Afganistanu nasiliła się ostatnimi czasy.

 

W środę Państwo Islamskie (IS) przyznało się do przeprowadzenia zamachu na Sąd Najwyższy w Kabulu, do którego doszło dzień wcześniej. W ataku zginęło wówczas 20 osób.

 

CNN, The Guardian, PAP