- Węgrzy powinni wiedzieć na przykład, czy zagraniczne finansowanie działalności organizacji pozarządowej stanowi więcej niż 5-10 proc. jej budżetu - oznajmił Kosa, przedstawiając plany ustawodawcze na wiosenną sesję parlamentarną.

 

Jak zaznaczył, przyjęcie zagranicznego wsparcia nie byłoby kategorią karną. Sankcją za niepodanie wspomnianych informacji mogłoby być według niego zawieszenie numeru identyfikacji podatkowej.

 

Zapytany, czy pod ustawę będzie podpadać założony przez amerykańskiego miliardera George’a Sorosa Central European University, Kosa odparł, że należy się przyjrzeć formie prawnej CEU i jeśli działa jako organizacja podlegająca ustawie o organizacjach pozarządowych, to "bezwzględnie tak".

 

"Kim jest, kto mu płaci, skąd dostaje pieniądze"

 

Premier Viktor Orban ocenił w styczniu, że należy stworzyć Węgrom możliwość dowiadywania się, kim są uczestnicy życia publicznego w ich kraju, i poznania ich źródeł dochodów. - Trzeba stworzyć możliwość i prawo do tego, aby każdy węgierski obywatel, jeśli chce, mógł się dowiedzieć o każdym uczestniku życia publicznego, kim on jest i kto mu płaci, skąd dostaje pieniądze - z zagranicy czy z Węgier - powiedział Orban.

 

Jak ocenił, Węgrzy mają prawo zrozumieć, w jakim "manipulacyjnym systemie prób wpływu prowadzimy codziennie życie polityczne". - Chcemy przejrzystości - zadeklarował.

 

Wcześniej wiceszef rządzącego na Węgrzech Fideszu Szilard Nemeth wyraził pogląd, że należy "wymieść" z Węgier "organizacje pseudopozarządowe imperium Sorosa", które są utrzymywane po to, by "forsować ponad rządami narodowymi świat globalnego wielkiego kapitału i poprawności politycznej". Później Nemeth przyznał, że być może użył nieco zbyt ostrych sformułowań, ale dodał, że podtrzymuje ich treść.

 

PAP