Zamiast remontować, zamknęli most. Seniorzy mają 15 km do sklepu

Polska

Część mieszkańców wsi Pluty (warmińsko-mazurskie) - w większości starsze i schorowane osoby - została odcięta od świata. Po tym jak zamknięto drewniany, rozpadający się most, seniorzy do najbliższego sklepu mają 15 kilometrów. Wcześniej było to kilkaset metrów. Pieniądze na remont mostu są, ale lokalne władze nie mogą dojść do porozumienia.

Pluty z kamerą odwiedziła ekipa "Interwencji", po tym jak mieszkańcy wsi napisali do redakcji list z prośbą o pomoc.  

 

Most dzielił wieś na pół. To nim mieszkańcy "zza rzeki" dostawali się do najbliższego sklepu i autobusu. Od 1963 r. korzystają z niego także państwo Dwulatowie. Pan Oleg ma 80 lat, jego żona Irena 74.

 

Z 300 metrów do sklepu zrobiło się 15 km  

 

- Wszyscy ludzie korzystali. On jest wszystkim potrzebny – przekonuje pani Irena Dwulat.

 

- Do sklepu, w którym codziennie robiliśmy zakupy jest 300 metrów – dodaje Oleg Dwulat.

 

Problem zaczął się, gdy most zaczął popadać w ruinę. Dwa lata temu zamiast remontować, gmina zakazała po nim ruchu pojazdów. W październiku dodała zakaz ruchu pieszych. Efekt? Aby dotrzeć po zakupy okrężną drogą, mieszkańcy muszą pokonać 15 kilometrów. Głównie polną drogą.

 

- Jesteśmy odcięci, ale burmistrz ma to gdzieś. Jak stanie się bieda, to wtedy dopiero będzie. A burmistrz pewnie powie, że znaki postawił i ostrzeżeni byliśmy - mówią mieszkańcy wsi, którzy przyznają, że czasem nie są w stanie pokonać tak dużej odległości. Dlatego bywa, że mimo zamknięcia mostu i zakazów, z duszą na ramieniu, chodzą przez most.

 

 W Plutach mieszkają głównie ludzie starsi. Dla nich brak przeprawy to klęska. Henryka Węgrzyn opiekuje się swoim schorowanym mężem. Ona ma 70, on 79 lat.

 

- Mąż miał dwa udary, a za trzecim razem wylew – opowiada pani Henryka.

 

- Osoby zza mostu są w takim wieku, że potrzebują na co dzień jakiejś opieki lekarskiej, pielęgniarskiej - uważa Maria Kozar, mieszkanka wsi Pluty i radna Pieniężna.

 

"Wyodrębnili" 250 000 zł na remont

 

Burmistrz mówi, że brak remontu to wina rady gminy, bo "jest do niego w opozycji".  Rada zarzuty odpiera. Twierdzi, że oszczędności znalazła, ale nie tam gdzie życzyłby sobie burmistrz.

 

- Remont uniemożliwiają finanse gminy. I to nie są złe finanse gminy, tylko akurat taka polityka rady gminy. Prosiłem radę o reorganizację oświaty. Tam mamy milion złotych. Z jednej strony rada mówi, że chce most robić, a z drugiej strony głosuje przeciwko reorganizacji oświaty - twierdzi Kazimierz Kiejdo, burmistrz Pieniężna.

 

- Przedstawiliśmy poprawki, które zmniejszały wydatki na poszczególne zadania gminy. Udało nam się wyodrębnić kwotę 250 000 zł ze wskazaniem na inwestycje na moście w Plutach. Burmistrz się nie zgodził - mówi Alina Mańkut, przewodnicząca Rady Miejskiej w Pieniężnie

 

- Pomysł rady polegały na obcięciu wydatków urzędu. 200 000 zł chciano zdjąć. A zatem ja nie mogłem pozwolić, żeby sparaliżować urząd - odpowiada Kazimierz Kiejdo, burmistrz Pieniężna.

 

"Interwencja"

 

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze