Zalewska zapewniła, że eksperci MEN mieli czas na odniesienie się do uwag do projektu podstaw programowych; przypomniała, że przeprowadzane były także prekonsultacje.

 

- Bardzo wiele opinii ekspertów zewnętrznych, którzy uczestniczyli w konsultacjach to przymiotniki. Więc trudno merytorycznie do przymiotników się odnieść - powiedziała Zalewska.

 

"Trzeba uszanować te emocje"

 

Autorzy nadesłanych opinii do projektu nowej podstawy programowej z poszczególnych przedmiotów ocenili m.in., że jest ona zbyt obszerna treściowo, jednocześnie uboższa w stosunku do realizowanej, a treści nauczania poszczególnych przedmiotów nie są ze sobą powiązane.

 

- Bardzo często autorzy tych opinii to ci odpowiedzialni za podstawę programową, którą zmieniono. Trzeba uszanować te emocje. Skoro ktoś pracował nad założeniami do zmian w poprzednim rządzie, to ma prawo się tak emocjonować - komentowała minister.

 

"Nowoczesne" podstawy programowe

 

Proszona o komentarz do uwag zgłoszonych przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego powiedziała: - Premier Morawiecki pewnie nie przeczytał poprzedniej podstawy programowej, gdzie mowa jest o informatyce i umiejętności dziecka po trzeciej klasie, że umie posługiwać się myszką.

 

- My mamy nowoczesne podstawy programowe, mówiące o podstawach programowania. W dodatku wzmacniamy jeszcze te podstawy podstawami gry w szachy. Trzeba umieć też zbić te prośby informatyków z ekspertami od nauczania wczesnoszkolnego; to jest duża odpowiedzialność, żeby te wszystkie elementy połączyć - powiedziała.

 

Minister powiedziała, że nowe podstawy programowe zostaną podpisane 14 lutego.

 

Podręczniki do końca czerwca

 

Poinformowała, że eksperci MEN rozmawiają z wydawcami i do końca czerwca podręczniki będą gotowe.

 

Minister potwierdziła, że możliwe jest skrócenie terminu dopuszczenia podręcznika do użytku szkolnego z trzech do dwóch miesięcy. - My generalnie jesteśmy przeciwnikami biurokracji - zaznaczyła.

 

PAP