Puzder, szef sieci tanich restauracji szybkiej obsługi RKE, w tym Carl's Jr. i Hardee's, to jeden z kilku kandydatów Trumpa, których mianowaniu sprzeciwiają się Demokraci w Senacie i niektóre środowiska postępowe.

 

W oświadczeniu opublikowanym w poniedziałek wieczorem Puzder napisał, że wraz z żoną przez kilka lat zatrudniał pomoc domową, nie wiedząc, że nie może ona legalnie pracować w USA.

 

"Gdy dowiedziałem się o jej statusie, natychmiast przestaliśmy ją zatrudniać i zaoferowaliśmy jej pomoc w sformalizowaniu sytuacji prawnej" - czytamy. Dodał, że zwrócił należne podatki odpowiedniej agencji rządowej, a także stanowi Kalifornia.

 

"Nie powinno go to dyskwalifikować"

 

Szef senackiej komisji ds. zdrowia, edukacji, pracy i emerytur senator Lamar Alexander zaznaczył, że Puzder przyznał się do błędu i z własnej woli go naprawił. - Nie uważam, że powinno to go dyskwalifikować i uniemożliwić mu zostanie ministrem - dodał. To właśnie komisja Alexandra zatwierdza nominację Puzdera.

 

Do wtorku komisja ta nie otrzymała niezbędnej dokumentacji w sprawie kandydatury Puzdera. Został on już jednak prześwietlony przez FBI.

 

Demokratka Patty Murray powiedziała, że opóźnienia te budzą jej obawy, podobnie jak opowieści osób niegdyś zatrudnionych w restauracjach Puzdera, które w ostatnich tygodniach skarżyły się na niewypłacanie im wynagrodzeń i inne warunki pracy.

 

- Jeśli Puzder kiedykolwiek stanie przed komisją, będzie musiał złożyć wiele wyjaśnień - powiedziała.

 

Nie wiadomo, jak zareaguje Trump

 

Według agencji Reutera nie jest jasne, czy sprawa zatrudnienia sprzątaczki niemającej papierów utrudni zatwierdzenie Puzdera na stanowisku.

 

Wilbur Ross, którego Trump wybrał na ministra handlu, przyznał w ub. miesiącu, że ostatnio zwolnił pracownika, który nie mógł przedstawić dowodów dotyczących swego statusu prawnego. Następnie senacka komisja zatwierdziła jego nominację. Ross czeka obecnie na decyzję całego Senatu.

 

Już w przeszłości nominaci prezydentów mieli problemy z powodu zatrudniania imigrantów, w tym dwaj kandydaci za prezydentury Republikanina George'a W. Busha i jeden za prezydentury Demokraty Billa Clintona. Po pojawieniu się takich doniesień wszyscy wycofali swoje nazwiska do późniejszego rozpatrzenia.

 

PAP