Oskarżony przyznał się, że posługując się różnymi nazwiskami w kilku miastach północnych Niemiec, wyłudzał zapomogi. Jak wyjaśniał pieniądze te miały służyć wsparciu chorych rodziców w Sudanie.


Sąd uwzględnił fakt, że mężczyzna już przez 5 miesięcy siedział w areszcie śledczym.


Wykorzystał "lukę w systemie"


Prokuratura żądała, aby nie wymierzać mu kary w zawieszeniu, ponieważ oskarżonego cechuje "wysoka, kryminalna energia".


Obrońca zaprzeczał temu twierdzeniu prokuratury, wyjaśniając, że oskarżony wykorzystał jest jedynie "lukę w systemie" rejestrując się w różnych urzędach, gdzie robiono mu też zdjęcia. - Prościej chyba się nie da - stwierdził mecenas Christian Neumann.


Sąd uzasadniał wymierzenie kary w zawieszeniu między innymi tym, że oskarżony do tej pory nie był karany. Jak zapewniała obrona, oskarżony "bardzo żałuje" popełnionych czynów.


Proceder na większą skalę


Proces ten był pierwszym w Dolnej Saksonii po ujawnieniu 300 podobnych, przypadków wyłudzania świadczeń socjalnych przez rejestrację pod różnymi nazwiskami. Według Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Dolnej Saksonii, przypadki tego rodzaju odkryto w całym landzie. Wysokość strat z tego tytułu szacowana jest na kilka milionów euro.


Proceder w dużej skali wykryto, gdy jednej z pracownic ośrodka pomocowego wydało się podejrzane, że zapomogi wyłudzają przede wszystkim osoby pochodzące z Sudanu. Obecnie od wszystkich uchodźców pobiera się odciski palców, aby uniemożliwić ich podwójną rejestrację.


W samym tylko sądzie w Hanowerze wyznaczone są już terminy trzech innych rozpraw w podobnych przypadkach. W jednym z nich oskarżony wyłudził 60 tys. euro.

 

Deutsche Welle, polsatnews.pl