Ograniczeniom w dostępie do broni sprzeciwiało się jedno z trzech najpotężniejszych amerykańskich lobby - Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie (NRA).

 

Po zabójstwach prezydenta Johna F. Kennedy’ego, jego brata Roberta i Martina Luthera Kinga, Kongres w 1968 roku zdołał przyjąć ustawę Gun Control Act (GCA). Wprowadziła ona licencje na handel bronią, zaostrzała warunki jej dystrybucji i utrudniła przewożenie jej przez granice stanów zwykłym obywatelom.


Z czasem w NRA do głosu doszli radykalni działacze pod wodzą Harlona Cartera – skazanego w wieku 17 lat za morderstwo 15-letniego Ramona Casiano, a następnie uniewinnionego z powodu proceduralnej omyłki sądu. Bractwo kurkowe przekształciło się w grupę politycznego nacisku. Strasząc właścicieli broni perspektywą jej utraty i rozsiewając spiskowe teorie na temat rządu federalnego, NRA urosło w potęgę, a naturalnym sojusznikiem stowarzyszenia stała się Partia Republikańska.

 

"Nasze bezpieczeństwo zostało zagrożone"


W roku 1994 prezydent Clinton przeforsował ustawę o zakazie sprzedaży karabinów automatycznych typu wojskowego, i w rezultacie wielu kongresmenów, którzy mu pomogli, nie wróciło na Kapitol, bo wyborcy uznali ich za zdrajców.

 

Zakaz wygasł 13 lat temu, Barack Obama w czasie pierwszej kampanii obiecywał, że wprowadzi go ponownie, lecz poświęcił się reformowaniu opieki medycznej. Poza tym demokraci woleli, by nie stawiał ich pod murem tuż przed ryzykownymi wyborami środka kadencji. Bali się, że w wyniku przyjęcia ograniczeń stracą większość w Izbie Reprezentantów, którą zresztą i tak stracili.


- Nasze bezpieczeństwo zostało zagrożone. Dzisiejsze lobby strzeleckie zabiega o dostępność broni dla każdego, bez zbędnych pytań - stwierdziła Erika Soto Lamb, dyrektor w organizacji Everytown for Gun Safety.


Newsweek, The Independent