W Europie nie chcą żubrów z Polski. Bo nie mają dla nich miejsca

Polska
W Europie nie chcą żubrów z Polski. Bo nie mają dla nich miejsca
Flickr/Frank Vassen/CC BY 2.0

- To Polacy odtworzyli populację żubra, a dzisiaj się nas atakuje - powiedział minister środowiska Jan Szyszko podczas konferencji prasowej nawiązując do krytyki za zgodę na odstrzał tych zwierząt ze stada zamieszkującego Puszczę Borecką. - Proponowaliśmy działania reintrodukcyjne tego gatunku w całej Europie, niestety bezskutecznie - podkreślał szef resortu środowiska.

Minister środowiska przekonywał, że krytyka atakująca Polskę za to, że źle chroni zasoby przyrodnicze, jest wysoce krzywdząca.


- Polska to unikat w zakresie bioróżnorodności. Posiadamy pełną gamę rodzimych gatunków roślin i zwierząt. Twórcą tego niepowtarzalnego stanu środowiska przyrodniczego są m.in. polskie Lasy Państwowe oraz Polski Związek Łowiecki - przekonywał minister Jan Szyszko.

 

Polska myśli ochrony przyrody


- Żubr to gatunek europejski, który występował na terenie prawie całej Europy, a który został z części zachodnich został wyeliminowany w zależności od rejonu 300, 200 albo 100 lat temu. Obecnie polskim myśliwym i leśnikom niesprawiedliwie zarzuca się, że "zabijają" żubra. Niektóre środowiska zapominają, że to dzięki polskiej myśli ochrony przyrody ten gatunek został odtworzony. Szczególe zasługi w tym zakresie ma prof. Jan Sztolcman, który w 1929 r. wypuścił pierwsze dwa osobniki do puszczy, aby żyły w stanie wolnym - mówił minister Szyszko.


- Obecnie mamy ponad 1,5 tys. żubrów, a rocznie rodzi się 150 nowych. Pojemność siedlisk jest jednak ograniczona. Eliminuje się chore osobniki, ale trzeba zastanowić się, co zrobić ze wzrostem populacji - stwierdził Szyszko.


Minister środowiska zwrócił uwagę, że Polska nadal jest gotowa nie tylko przekazać osobniki żubra krajom UE, ale również oferuje pomoc finansową.

 

Żubrów nie chcą  Holendrzy i Niemcy


- Nasza propozycja uruchomienia w państwach UE programu odtwarzania siedlisk przyrodniczych, dotyczy miejsc, w których żubr wyginął. Eksperyment wzorowany na polskich rozwiązaniach mógłby znacząco wzbogacić bioróżnorodność w krajach europejskich, gdzie w wielu miejscach doszło do degradacji i zaniku rodzimych gatunków zwierząt - powiedział prof. Jan Szyszko.


Minister Szyszko w październiku 2016 r. podczas Rady UE ds. Środowiska przekazał propozycję dotyczącą inicjatywy związanej z odtwarzaniem siedlisk dla gatunków priorytetowych w państwach Unii Europejskiej oraz reintrodukcję gatunków, które wyginęły w tych państwach, jak np. żubr. Na tę propozycję odpowiedziało pięć państw członkowskich UE: Bułgaria, Republika Czeska, Holandia, Republika Federalna Niemiec oraz Rumunia.


Prof. Szyszko poinformował, że Bułgaria zadeklarowała chęć przyjęcia 6 osobników, z kolei Rumunia wyraziła zainteresowanie przyjęciem żubrów wyłącznie z linii białowiesko-kaukaskiej, nie wskazując jednak ich liczby. Republika Czeska poinformowała, że obecnie dopiero przygotowuje projekt dotyczący hodowli żubra, natomiast Holandia wskazała na zbyt mały obszar kraju. Niemcy, jako barierę we wprowadzeniu żubrów do środowiska naturalnego, wskazały gęste zaludnienie kraju oraz niewielką liczbę zwartych powierzchni siedlisk odpowiednich dla tego gatunku.

 

W Polsce żyje ponad 1500 żubrów


Według danych za 2015 r. liczebność żubrów w Polsce wynosiła 1565, w tym w hodowlach zamkniętych 218, a w stadach wolnych 1347. Żubry możemy spotkać nie tylko w Puszczy Białowieskiej, ale także w Puszczach Boreckiej i Knyszyńskiej, w Bieszczadach i w województwie zachodniopomorskim.

 

polsatnews.pl

grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze