- Oprawcy z Kijowa nie złamią ducha wojowników Milicji Ludowej. Znajdziemy tych, którzy zlecili i przeprowadzili ten odrażający atak terrorystyczny i ukarzemy ich należycie - zapewniał w rozmowie z rosyjskim "Sputnikiem" rzecznik milicji Andriej Maroczko wskazując na ukraińskie władze, jako odpowiedzialne za zamach.

 

Seria zamachów separatystów


W maju ubiegłego roku w zasadzce zastrzelono jednego z czołowych przywódców ŁRL Aleksiej Mozgowoj.

 

W październiku w eksplozji w windzie zginął doniecki pułkownik Arsenij "Motorola" Pawłow. 33-letni bojownik chwalił się w wywiadach, że osobiście zabił co najmniej 15 ukraińskich żołnierzy.

 

W sierpniu w Ługańsku doszło do nieudanej próby zamachu na przywódcę Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL) Ihora Płotnickiego. Ukraińskie służby zapewniały wtedy, że nie miały z tym nic wspólnego. We wrześniu w Gorkach pod Moskwą zastrzelony został Ukrainiec Jewgienij (Jewhen) Żylin, lider prorosyjskiego ruchu Opłot, jeden z organizatorów walk przeciw ukraińskim siłom rządowym w Donbasie.


O zorganizowanie zamachów separatyści konsekwentnie oskarżają rząd w Kijowie.

 

 

poslatnews.pl