Karambol na Dolnym Śląsku. Zderzyło się 25 aut

Polska

Do wypadku doszło w piątek rano na drodze między Świdnicą a autostradą A4 na Dolnym Śląsku. Rannych zostało 11 osób, w tym dwie ciężko. Do szpitala trafiło pięciu poszkodowanych, kolejnym sześciu ratownicy udzielili pomocy na miejscu. Kilometr przed karambolem doszło do innego zderzenia z udziałem pięciu aut.

- Na miejscu (wypadku - red) nadal jest prokurator, który prowadzi oględziny miejsca i rozbitych samochodów - mówił prok. Orepuk. Przypomniał, że rano na drogach w okolicach Świdnicy panowały bardzo złe warunki, było ślisko, a widoczność utrudniała gęsta mgła.

 

Prokurator potwierdził, że poszkodowanych zostało pięć osób - dwie mają złamania kończyn, a trzy pozostałe mniejsze obrażenia.

 

W akcji ratunkowej brało udział 42 strażaków (10 zastępów), 22 policjantów oraz karetki pogotowania - podało MSWiA.

 

"Strażacy udostępnili kierowcom uszkodzonych samochodów ogrzewany namiot, w którym zapewnione są ciepłe napoje" - podano.

 

W komunikacie MSWiA jest mowa o 10 rannych. "Cztery osoby wymagały hospitalizacji i zostały przewiezione do szpitala w Świdnicy. Sześciu osobom lekko rannym udzielono pomocy na miejscu" - podano

 

Droga w miejscu wypadku nadal zablokowana

 

Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski powiedział, że droga w miejscu wypadku nadal jest zablokowana. - Służby pracują nad uprzątnięciem rozbitych aut  - powiedział Petrykowski.

 

Do karambolu doszło na tzw. łączniku między Świdnicą a autostradą A4 na Dolnym Śląsku. Z wstępnych informacji wynika, że do karambolu mogły się przyczynić trudne warunki - mgła i śliska droga. 

 

- Do karambolu doszło o 7:30 - o tej godzinie dostaliśmy pierwsze zgłoszenie - relacjonował Polsat News asp. sztabowy Grzegorz Oleśkiewicz z  komendy powiatowej w Świdnicy.

 

- Na miejscu jest namiot medyczny, gdzie ratownicy udzielają również pomocy osobom na miejscu tego zdarzenia - dodał policjant.

 

Służby ratunkowe: 11 osób rannych, dwie ciężko

 

Według informacji udzielonych przez Leszka Kratę - kierującego zespołami ratunkowymi - 2 osoby odniosły poważne obrażenia.

 

- Mężczyzna z otwartym złamaniem przedramienia, pani z urazem głowy i złamaniem przedramienia. Pozostałe trzy hospitalizowane osoby miały urazy kręgosłupa i  drobne złamania. Łącznie pięć osób już trafiło do szpitala, kolejnych sześć było opatrzonych na miejscu. Te osoby nie wyraziły zgody na przewiezienie do szpitala, chciały pozostać przy samochodach - powiedział Krata.

 

Jak dodał, na miejscu pracują cztery zespoły ratunkowe ze Świdnicy.

 

"Leciały jak kamienie"

 

Jeden z uczestników wypadku stwierdził, że wszystko zaczęło się w chwili, gdy jeden z TIR-ów zatrzymał się na drodze. - Ciężarówka zatrzymała się, ja też się zatrzymałem. Wtedy nadjeżdżający samochód uderzył w ciężarówkę, odbił się od niej i uderzył w bandę - powiedział Polsat News.

 

Jak relacjonował, w momencie gdy razem z kierowcą ciężarówki wysiedli by udzielić pomocy osobie poszkodowanej z drugiego samochodu, uderzyły w nich następne auta.

 

- Lód był taki na drodze, że nie miały prawa zahamować, leciały jak kamienie - mówił mężczyzna.

 

Droga łącząca Świdnicę z autostradą A4 będzie zablokowana przez parę godzin. Policjanci wyznaczają objazdy, tak aby na drogach dojazdowych do autostrady nie tworzyły się korki. Służby apelują, aby kierowcy dostosowali prędkość do panujących trudnych warunków atmosferycznych.

 

Polsat News, fot. PAP/Maciej Kulczyński

 

ml/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze