Z prośbą o udostępnienie nagrań poseł Truskolaski zwrócił się na początku tygodnia. Chciał w ten sposób sprawdzić, czy rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz podczas wizyty w Białymstoku używał do celów prywatnych służbowego auta. Poseł wysłał też wtedy interpelację do szefa MON Antoniego Macierewicza z prośbą o wyjaśnienia.

 

W ubiegłym tygodniu dziennik "Fakt" podał, że Bartłomiej Misiewicz miał wykorzystać służbowe auto, żeby pojechać na imprezę w jednym z białostockich klubów.

 

Według publikacji prasowych, 19 stycznia 2017 roku, rzecznik MON miał przyjechać "luksusowym BMW" przed jeden z klubów w centrum Białegostoku, w którym potem się bawił. Misiewicz miał przyjechać do klubu limuzyną mimo, że hotel, w którym mieszkał, znajduje się kilkaset metrów od klubu, a pokonanie tej trasy pieszo zajmuje kilka minut.

 

Nagrania tylko dla "organów bezpieczeństwa państwa"

 

Jak poinformowała w rzeczniczka Straży Miejskiej w Białymstoku Joanna Szerenos-Pawilcz, odpowiedź na pismo posła jest odmowna.

Jak wyjaśniła, nagrania z monitoringu "mogą być udostępnione na zasadach regulujących postępowania dowodowe w sprawach o przestępstwa i wykroczenia, to jest policji, sądom, prokuraturze oraz innym organom ochrony bezpieczeństwa państwa".

 

Szerenos-Pawilcz poinformowała, że pismo z odpowiedzią zostanie złożone w biurze poselskim Truskolaskiego.

 

Oprócz posła Truskolaskiego, z prośbą o udostępnienie monitoringu zwróciły się też m.in. media. Szerenos-Pawilcz powiedziała, że one też otrzymały odpowiedź odmowną.

 

PAP, polsatnews.pl