Na zaplątanego we wnyki, przestraszonego daniela natknęli się leśniczy. Zaaplikowali środki usypiające i uwolnili zwierzę.


Prezentując pułapki zastawiane przez kłusowników Mirosław Chadaj ze Straży Leśnej Nadleśnictwa Damnica zwraca uwagę, że zaostrzone druty powodują, iż zwierzę nie jest w stanie uciec. - Bardzo rzadko zdarza się, że zwierzę wpada bezpośrednio za szyję we wnyki i się dusi. Częściej łapie się za nogi, za tułów. Potrafi w takiej pozycji dochodzić do śmierci nawet kilka, czy kilkanaście dni - powiedział Chadaj.


Właśnie takim sprzętem kłusowniczym posługiwał się 53-letni mieszkaniec Główczyc na Pomorzu.  Został zatrzymany.

 

Kłusownik wskazał miejsca, gdzie założył wnyki


- Mężczyzna usłyszał zarzuty z ustawy prawo łowieckie, za co grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności - powiedział kom. Sebastian Cistowski z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.
 

Kłusownik wskazał kilkanaście miejsc, gdzie znaleziono i zdjęto wnyki. Zabezpieczono je jako dowody przestępstwa.


Zdjęcia pokazujące w jakich skandalicznych warunkach kłusownik przechowywał mięso zostały w materiale wideo zamazane z uwagi na drastyczne sceny.

 

Rośnie liczba kłusowników


Liczba kłusowników w Polsce rośnie. Na przykład Straż Leśna z terenu olsztyńskiej dyrekcji Lasów Państwowych zlikwidowała w 2016 r. 30 proc. wnyków więcej niż 2015 r.

 

Na początku roku na terenie leśnictwa Duczymin w Nadleśnictwie Przasnysz odnaleziono dwa skłusowane jelenie szlachetne. Nieznany sprawca pozyskał wyłącznie część mięsa, resztę pozostawiając we wnykach.


Tydzień później ujawniono jeszcze jeden przypadek skłusowanego dzika. Strażnicy leśni zabezpieczyli stalowe linki i mięso, zebrane dowody pozwoliły postawić zarzuty mieszkańcowi gminy Chorzele.

 

Ślady krwi na śniegu


Inny przykład opisują strażnicy leśni z Nadleśnictwa Olsztynek, którzy 25 stycznia, przy okazji interwencji w sprawie nielegalnego wycięcia drzewa, trafili do kłusownika.

 

W pobliżu jednym z gospodarstw w gminie Olsztynek, ktoś zorganizował nęcisko i zamontował wnyki. Leśnicy znaleźli również ślady krwi i skórę dzika. W zabezpieczeniu dowodów pomogli im policjanci z Olsztynka. Odnalezione mięso i zabezpieczone dowody, umożliwiły postawienie zarzutów sprawcy, któremu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

 

Strażnicy leśnicy podkreślają, że niestety trudno jest złapać sprawcę na gorącym uczynku. Jednak w okresie zimy zdecydowanie łatwiej i skuteczniej można likwidować wnyki, ponieważ na śniegu widać ślady pozostawiane przez wnykarzy.

 

polsatnews.pl