Doniesienia na temat miejsca, w którym obecnie przebywa jeden z najbogatszych Chińczyków, są sprzeczne. Według niektórych mediów został on porwany przez chińskich agentów.

 

Jak pisze agencja Reutera, mieszkańcy Hongkongu wciąż pamiętają o sprawie sprzed ponad roku, gdy zatrzymano i wywieziono do Chin kontynentalnych pięciu wydawców i księgarzy pracujących dla hongkońskiego wydawnictwa Mighty Current. Znane było ono z publikacji krytycznych wobec rządu ChRL. Książki były zakazane w Chinach kontynentalnych, ale często kupowane przez Chińczyków odwiedzających Hongkong.

 

Trzech pracowników wydawnictwa zostało zatrzymanych, gdy przebywali w Chinach, a dwaj, którzy mieli także zagraniczne paszporty, zostali wbrew własnej woli przetransportowani do Chin z Tajlandii i Hongkongu.

 

Ich zniknięcie wywołało w Hongkongu oburzenie w związku z podejrzeniami, że Pekin łamie Prawo Podstawowe, czyli małą hongkońską konstytucję, która nie pozwala chińskim organom ścigania przeprowadzać operacji na terytorium Hongkongu. Od kiedy Hongkong został przyłączony do ChRL w 1997 roku, jest on rządzony zgodnie z zasadą "jeden kraj, dwa systemy".

 

32. na liście najbogatszych Chińczyków


Hongkońskie źródło rządowe powiedziało, że wciąż jest wiele niejasności w sprawie Xiao, ale pierwsze ślady są niepokojące.

 

Dziennik "Financial Times" podał, że 46-letni Xiao, który jest założycielem grupy finansowej Tomorrow Holdings z siedzibą w Pekinie, został porwany przez chińskich agentów służb bezpieczeństwa z hongkońskiego hotelu Four Seasons i zabrany do Chin kontynentalnych.

 

Xiao, który ma powiązania z wysokimi rangą przedstawicielami władz Chin i ich krewnymi, w 2016 roku znalazł się na 32. miejscu w rankingu najbogatszych Chińczyków "Hurun Rich List". Jego majątek szacowano na 5,97 mld dolarów.

 

Zapewnił, że nie został uprowadzony


W środę hongkońska gazeta "Ming Pao" opublikowała w imieniu Xiao ogłoszenie na całą stronę, w którym napisał on, że leczy się "poza granicami kraju" i zapewnił, że nie został uprowadzony. "Zawsze kochałem Partię i kraj, nigdy nie zrobiłem niczego, by zaszkodzić interesom państwowym" - napisał.

 

W gazecie Xiao twierdzi, że ma również kanadyjski paszport. Władze Kanady dotychczas tego nie potwierdziły.

 

Według hongkońskiej policji Xiao wjechał do Chin kontynentalnych 27 stycznia. Policja podała, że zwróciła się do chińskich władz o pomoc w tej sprawie.

 

Dobrowolnie opuścił Hongkong


Źródło policyjne twierdzi, że początkowo, po skardze od osoby z otoczenia Xiao, sprawę traktowano jako porwanie, ale po przejrzeniu nagrań z monitoringu w hotelu i z przejścia granicznego policja uznała, że biznesmen dobrowolnie opuścił Hongkong.

 

Hotel Four Seasons i jego apartamenty cieszą się popularnością wśród chińskich biznesmenów. Według doniesień mediów Xiao od kilku lat miał tam mieszkać i często widywano go wraz z dziewięcioosobową świtą, w tym z ochroniarzami i asystentami.

 

W 2014 roku pojawiły się doniesienia, że Xiao uciekł z Chin kontynentalnych do Hongkongu z powodu plotek o toczącym się przeciwko niemu śledztwu w sprawie korupcji.


Walka z korupcją


Pekin utrzymuje, że szanuje hongkońską autonomię i zasadę "jeden kraj, dwa systemy". Jednak wielu mieszkańców Hongkongu obawia się rosnących wpływów Pekinu w metropolii, która pod koniec 2014 roku była miejscem ulicznych demonstracji. Domagano się podczas nich, by władze centralne Chin nie ingerowały w zaplanowane na 2017 rok pierwsze w historii wybory powszechne w Hongkongu.

 

Walka z głęboko zakorzenioną w Chinach korupcją nasiliła się po objęciu w 2012 stanowiska szefa partii przez Xi Jinpinga. W ramach kampanii przeciwko łapownikom aresztowano dziesiątki wyższych przedstawicieli władz oraz osób zarządzających państwowymi firmami.

 

PAP