Policja poszukiwała Mariana D., skazanego na 10 lat więzienia za wielokrotne gwałty na nastolatkach, bo mężczyzna nie stawił się w wyznaczonym terminie na odbycie kary.

 

Policja nie chce mówić o okolicznościach zatrzymania mężczyzny. Wiadomo jednak, że podjęto już pierwsze działania w celu sprowadzenia mężczyzny do Polski.

 

68-latek zwabiał do domu młode dziewczyny, głównie z "trudnych środowisk". Pretekstem do sprowadzenia dziewczyn do mieszkania było m.in. "sprzątanie" mieszkania, za co obiecywał im papierosy, legginsy, łańcuszek lub po prostu 50 zł. Gdy już były u niego, zmuszał je do uprawiania seksu. Groził im, przywiązywał do łóżka i odurzał gazem.

 

Pedofil prowadził "dziennik zdobyczy"


Na koniec żądał, by dziewczyny podpisywały oświadczenia, że wykonywały mu "masaż erotyczny". Proceder gwałciciela przerwała matka jednej z czterech gwałconych dziewczyn, sąsiadka pedofila. Jej córka poszła "sprzątać" mieszkanie mężczyzny, a ten usiłował zmusić ją do odbycia stosunku seksualnego. Dziewczyna zaczęła krzyczeć i tupać w podłogę, co usłyszała matka. Kobieta uratowała córkę i powiadomiła policję.


Personalia pozostałych pokrzywdzonych ustalił prokurator w trakcie śledztwa. Okazało się, że pedofil prowadził "dziennik zdobyczy", w którym opisywał ofiary gwałtów. Nie przyznawał się do winy, twierdził wręcz, że "pomagał" dziewczynkom i to on był "wykorzystywany przez osoby, którym pomagał".

 

pomorska.pl, polsatnews.pl