Syn Mehmeta Ilhana  opowiadał mediom, że ojciec długo chorował. Kiedy trafił w końcu do szpitala Cesur przestał jeść.


Po śmierci staruszka pies nie odstępował go na krok i wziął udział w procesji pogrzebowej. Widać go na zdjęciach w kondukcie. - Nie chciał odejść od trumny, a potem poszedł z nami na cmentarz i czekał aż jego pan zostanie pochowany – opowiadał syn zmarłego.


Syn Ilhana  zabrał psa do domu. Cesur jednak codziennie wymyka się i biegnie na cmentarz.

 

 

 


Gazeta "The Sun", która opisała historię, przypomina też teriera wabiącego się Bobby, który stał się sławny w XIX wieku po tym, jak przez 14 lat, aż do swojej śmierci, pilnował grobu swojego pana. 


The Sun