Prezydent Donald Trump wydał w piątek dekret, który m.in. zakłada wstrzymanie przez 90 dni wydawania amerykańskich wiz obywatelom krajów muzułmańskich mających problemy z terroryzmem. Dotyczy to: Iraku, Syrii, Iranu, Sudanu, Libii, Somalii i Jemenu.

 

Żal mu żony i dzieci
 
Mohamed  Farah napisał na Facebooku, że "wydaje mu się, iż prezydent Trump zrobił z niego obcego".  Od 6 lat z żoną i czwórką dzieci mieszka w amerykańskim Portland. Przypomniał, że w USA "pracuje ciężko, wnosi wkład do społeczeństwa, płaci podatki, a dzieci uważają Amerykę za swój dom". "Jestem bardzo zmartwiony tym, że będę musiał powiedzieć dzieciom, że ich tata może nie móc wrócić do domu" - stwierdził utytułowany sportowiec.

 

 


Brytyjski MSZ uspokaja

 

Brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych zapewniło biegacza, że nie obejmie go wydany przez prezydenta Donalda Trumpa, bo nowe prawo nie dotyczy obywateli brytyjskich. Mimo to sportowiec jest pełen obaw. 


Szef brytyjskiej dyplomacji Boris Johnson powiedział w niedzielę, że "stygmatyzowanie ze względu na narodowość jest błędne i tworzy podziały". Zapewnił, że Wielka Brytania będzie chronić praw i wolności swoich obywateli w kraju i poza granicami.


Mo Farah nie ma podwójnego obywatelstwa ani paszportu Somalii.

 

33-letni biegacz jest najbardziej utytułowanym brytyjskim lekkoatletą. Ma cztery medale olimpijskie (2012 i 2016), jest pięciokrotnym mistrzem świata i pięciokrotnym mistrzem Europy.

 

polsatnews.pl., apnews.com, PAP