Rzecznik premier Theresy May podkreślił, że zaproszenie wystosowano po rekomendacji komitetu odpowiedzialnego za oficjalne wizyty państwowe, którym towarzyszy bogaty ceremoniał, i po konsultacji z pałacem Buckingham. Jak zaznaczył, szefowa rządu "z radością przekazała je w imieniu królowej Elżbiety II i zostało ono przyjęte".

 

"Stany Zjednoczone to istotny sojusznik"

 

Cytowane przez "Guardiana" anonimowe źródło w brytyjskim rządzie dodało, że "odwołanie wizyty cofnęłoby wszystko, co udało się osiągnąć wizytą premier May", która w ubiegły piątek była pierwszym zagranicznym przywódcą przyjętym przez Trumpa w Białym Domu. - Stany Zjednoczone to ogromny i istotny sojusznik, o którym musimy myśleć w dłuższej perspektywie - dodał rozmówca gazety.

 

Zbieranie podpisów pod petycją rozpoczęło się jeszcze zanim brytyjska premier Theresa May w piątek wystosowała zaproszenie dla Trumpa do złożenia wizyty państwowej, lecz przyspieszyło po podpisaniu przez Trumpa dekretu o czasowym wstrzymaniu wydawania wiz obywatelom Syrii i sześciu innych krajów z większością muzułmańską - pisze Reuters.

 

"Żenujące" dla królowej

 

Petycja, pod którą składają podpisy krytycy Trumpa, głosi, że prezydenta USA należy wpuścić do Zjednoczonego Królestwa jako szefa władzy wykonawczej, lecz nie powinien być zapraszany do składania wizyty państwowej, gdyż byłoby to "żenujące" dla królowej. W petycji wskazano na "mizoginię i wulgarność Trumpa".

 

Agencja Associated Press pisze, że o odwołanie wizyty państwowej Trumpa zaapelowały trzy brytyjskie partie opozycyjne.

 

Do debaty parlamentarnej

 

Zgodnie z brytyjskimi przepisami wszystkie petycje, pod którymi znajdzie się ponad 10 tys. podpisów, powinny otrzymać oficjalną odpowiedź od rządu, a te, które uzyskają poparcie ponad 100 tys. osób, powinny być przedmiotem debaty parlamentarnej.

 

Agencje przypominają, że już w styczniu 2016 roku brytyjscy parlamentarzyści omawiali pierwszą petycję, nawołującą do wydania zakazu wjazdu na terytorium Wielkiej Brytanii dla Donalda Trumpa - wówczas kandydata na prezydenta USA - który zapowiadał ograniczenie wjazdu muzułmanów do Stanów Zjednoczonych.

 

Dekret podpisany w ubiegłym tygodniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa zawiesza przyjmowanie przez USA uchodźców z Syrii do odwołania oraz uchodźców z innych krajów - na 120 dni. Przewiduje on także wstrzymanie przez 90 dni wydawania amerykańskich wiz obywatelom krajów muzułmańskich mających problemy z terroryzmem: Iraku, Iranu, Syrii, Sudanu, Libii, Jemenu i Somalii.

 

PAP