Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz do zdarzenia doszło w połowie stycznia.

 

Ratunek nadszedł na czas

 

Młoda kobieta urodziła w domu. Bezpośrednio po porodzie babcia dziecka wyniosła w wiaderku nieubrane niemowlę do nieogrzewanej sieni. Z uwagi na komplikacje poporodowe, wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Ratownik medyczny, stwierdzając, że kobieta przeszła poród, zapytał o dziecko. Wówczas matka kobiety przyniosła niedającego oznak życia, wychłodzonego noworodka.

 

Dzięki podjętej akcji reanimacyjnej, dziecko udało się uratować. Obecnie przebywa ono w szpitalu. Jego stan określany jest jako stabilny.

 

Babcia "przewidywała i godziła się"

 

Babcia dziecka została przesłuchana pod zarzutem "usiłowania zabójstwa noworodka w zamiarze ewentualnym”. W ocenie prokuratora kobieta pozostawiając nowonarodzone dziecko na kilkadziesiąt minut w zimnej sieni, przewidywała i godziła się na to, że taki stan doprowadzi do wychłodzenia organizmu dziecka i w konsekwencji do jego zgonu.

 

Na wniosek prokuratora sąd tymczasowo aresztował 54-latkę na okres trzech miesięcy. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Radom-Zachód.

 

Dziecko trafi do rodziny zastępczej

 

Rzeczniczka zaznaczyła, że prokurator o zaistniałej sytuacji powiadomił Sąd Rodzinny i Opiekuńczy, który wdrożył postępowanie rozstrzygające kwestię władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Po opuszczeniu szpitala dziecko będzie przebywało w rodzinie zastępczej.

 

Przestępstwo usiłowania zabójstwa zagrożone jest taką samą karą jak zabójstwa: od 8 lat więzienia do dożywocia. Zarzuty w tej sprawie usłyszeli także ojciec i brat rodzącej, którzy byli obecni w domu podczas porodu. Za nieudzielenie pomocy noworodkowi grozi im kara do 3 lat pozbawienia wolności.

 

PAP