"W pamięci ożywają ich twarze". 14. rocznica śmierci licealistów w lawinie pod Rysami

Polska
"W pamięci ożywają ich twarze". 14. rocznica śmierci licealistów w lawinie pod Rysami
Zdjęcie ilustracyjne. Flickr/Maciej Kraus

W sobotę minęło 14 lat od śmierci siedmiorga licealistów z Tychów i ich opiekuna, którzy zginęli w lawinie pod Rysami w Tatrach. Społeczność tyskiego liceum im. Leona Kruczkowskiego uczci ich pamięć w najbliższy wtorek podczas mszy św. w miejscowym kościele pw. Świętej Rodziny

"28 stycznia mija czternasta już rocznica tragedii, która odebrała życie ośmiorgu młodych ludzi, a nam, którzy zostaliśmy, na zawsze wryła się w pamięć cierniem bólu. Przez te wszystkie lata przekonaliśmy się, że czas wcale nie goi ran" - napisali przedstawiciele szkoły na jej stronie internetowej.

 

"W pamięci ożywają ich twarze - Ewy, Justyny, Andrzeja, Łukasza, Artura, Szymona, Przemka i Tomasza - twarze, w których na wieczność zastygła młodość, radość życia, chęć doświadczania emocji i chłonięcia wrażeń. Zginęli, bo ich życie okazało się zbyt kruche wobec potęgi gór, które tak bardzo ich fascynowały. W naszej pamięci żyją - i tak już będzie zawsze" - czytamy we wspomnieniu szkolnej społeczności.

 

Zwały śniegu porwały uczestników wycieczki

 

Lawina, która zeszła 28 stycznia 2003 r., porwała pod Rysami wycieczkę z Uczniowskiego Klubu Sportowego "Pion", działającego przy I LO w Tychach. Trzynaścioro osób, w tym dwoje dorosłych opiekunów, mimo obowiązującego wówczas umiarkowanego - II stopnia zagrożenia lawinowego, podjęło ryzyko wejścia na najwyższy w Polsce szczyt mierzący 2503 m n.p.m.

 

Lawina została najprawdopodobniej wyzwolona przez samych turystów pod wierzchołkiem Rysów. Zwały śniegu porwały dziewięciu uczestników wycieczki. Masy spadającego śniegu były tak ogromne, że czoło lawiny załamało lód na Czarnym Stawie i pogrzebało w nim większość ofiar.

 

W dniu tragedii ratownicy TOPR zdołali odkopać spod lawiny zaledwie troje turystów: martwego 21-latka oraz dwoje rannych licealistów - dziewczynę i chłopaka, który, nie odzyskawszy przytomności, zmarł w szpitalu. Nie udało się wówczas odnaleźć sześciu pozostałych pod śniegiem osób: 37-letniego opiekuna grupy oraz pięciorga licealistów w wieku 17-18 lat.

 

Dopiero 13 maja, kiedy odtajały wody w Czarnym Stawie, odnaleziono tam zwłoki 17-latka, a 5 czerwca z wody wyłowiono ciało następnego licealisty. 7 czerwca płetwonurkowie odnaleźli w stawie zwłoki dziewczyny i chłopaka. Dzień później wyłowiono z wody zwłoki opiekuna grupy.

 

Sprawa w sądzie

 

W kwietniu 2006 r. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał drugiego opiekuna wycieczki tyskich licealistów, nauczyciela geografii Mirosława Sz., na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Podczas procesu Sz. przyznał się do popełnienia podczas organizacji wyprawy błędów, których konsekwencją była śmierć ośmiorga jej uczestników. W uzasadnieniu wyroku skład sędziowski podkreślił, że Mirosław Sz. jako kierownik wycieczki dopuścił się wielu zaniedbań i w ten sposób nieumyślnie sprowadził niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia i życia jej uczestników.

 

PAP

 

kan/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze