Mieszkaniec gminy Strawczyn zadzwonił w środę przed godz. 12 do Zespołu Dyżurnych Komendy Miejskiej Policji w Kielcach. Jak powiedział, jego 2-letni syn po tym, gdy podano mu syrop, przestał oddychać i zaczął sinieć.


- Jakby go szarpało na wymioty, co mamy robić? - dopytywał mężczyzna, próbując też uspokoić zdenerwowaną żonę.  Gdy dziecko przestało oddychać, on też stracił opanowanie.

 

Policjant zachował "zimną krew"


Funkcjonariusz zachował jednak "zimną krew" i instruował ojca, jak udzielić pierwszej pomocy. Drugi z policjantów w tym czasie powiadomił dyspozytora pogotowia ratunkowego, który natychmiast wysłał na miejsce karetkę.


W pewnej chwili ojciec 2-latka powiedział, że synek zaczął oddychać. Funkcjonariusz jednak nie przerwał rozmowy, dopytywał o stan dziecka i rozmawiał do czasu przyjazdu ratowników medycznych.


polsatnews.pl