Jak zauważa Associated Press, szczyt latynoamerykański został zdominowany przez rozmowy na temat polityki nowego prezydenta USA w sprawie imigracji i handlu oraz krytykowania przez niego odwilży na linii Waszyngton-Hawana, zapoczątkowanej przez poprzednią administrację Baracka Obamy.

 

Obecni na szczycie przywódcy odstąpili - jak pisze agencja AP - od planowanego programu szczytu po tym, jak Trump podpisał w środę dekret o budowie muru na granicy z Meksykiem, aby powstrzymać napływ imigrantów i podnieść stan bezpieczeństwa, a także po wstrzymaniu subsydiów federalnych dla tzw. miast azylowych (sanctuary cities). W ten sposób nazywane są miasta w Stanach Zjednoczonych, których władze odmawiają wydania nielegalnych przybyszy federalnemu Urzędowi ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) w celu deportacji, a funkcjonariusze miejscowej policji nie sprawdzają statusu imigracyjnego zatrzymanych. Wśród takich miast znajdują się m.in. Los Angeles, San Francisco, Nowy Jork i Boston.

 

Ameryka Łacińska i Karaiby za integracją


Prezydent Salwadoru Salvador Sanchez powiedział, że jego kraj podejmie kroki przeciwdziałąjące tym zmianom. Inni przywódcy obiecali, że będą sprzeciwiać się penalizowaniu imigracji i będą bronić praw migrantów. Prezydent Ekwadoru Rafael Correa zaapelował do wszystkich o "zajęcie jasnego stanowiska w obronie migrantów, nie tylko z Ameryki Łacińskiej i Karaibów, ale całego świata".

 

Chilijski minister spraw zagranicznych Heraldo Munoz powiedział, że podczas pierwszego posiedzenia, które odbyło się za zamkniętymi drzwiami, przeważało stanowisko sprzeciwu wobec protekcjonizmu i zamkniętych granic. - Ameryka Łacińska i Karaiby opowiedziały się za integracją, za otwarciem oraz na rzecz zachowania posunięć, które zostały dokonane w sprawie wolnego handlu - zaznaczył.

 

PAP