Tragedia na basenie w Wiśle. Szpital zgodził się na przesłuchanie drugiego chłopca

Polska
Tragedia na basenie w Wiśle. Szpital zgodził się na przesłuchanie drugiego chłopca
Polsat News

Jest zgoda szpitala pediatrycznego w Bielsku-Białej na przesłuchanie przebywającego tam od tygodnia 12-letniego chłopca, jednej z ofiar tragedii na basenie w Wiśle - podała w środę prokuratura. Jego rówieśnika nie udało się uratować.  

O zgodzie szpitala na przesłuchanie chłopca poinformował zastępca prokuratora rejonowego w Cieszynie Rafał Grabia. Prokuratorzy chcą przesłuchać nastolatka w najbliższym czasie. Więcej informacji w tej sprawie prok. Grabia zapowiedział na piątek.

 

Wcześniej prokurator podkreślił, że zeznania chłopca mogą być kluczowe dla dalszego postępowania.

 

Chłopiec wybudzony ze śpiączki

 

Dyrektor bielskiego szpitala pediatrycznego Ryszard Odrzywołek mówił na początku tygodnia, że chłopiec jest już wybudzony ze śpiączki farmakologicznej, jest przytomny, oddycha samodzielne, krążenie ma prawidłowe i kontaktuje się bezpośrednio z otoczeniem. Zgodę na przesłuchanie pacjenta uzależniał wówczas od opinii lekarzy i psychologa.

 

Do tragedii doszło 17 stycznia po południu na basenie w Wiśle (Śląskie), gdzie utonął 12-letni chłopiec, który był tam na zimowisku. Jego rówieśnika w ciężkim stanie przewieziono do szpitala w Bielsku-Białej.

 

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Cieszynie. Toczy się ono w sprawie podejrzenia nieumyślnego spowodowania śmierci 12-latka oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź uszczerbku na zdrowiu pozostałych dzieci. Takie potencjalne zarzuty mogą paść w tej sprawie, choć dotąd żadnych nikomu nie postawiono.

 

Przyczyną śmierci 12-latka było utonięcie

 

Według wyników sekcji zwłok, przyczyną śmierci 12-latka było utonięcie, chłopiec nie miał na ciele dodatkowych obrażeń.

 

Jak ustalili policjanci, na basenie w chwili tragedii nie było osoby z uprawnieniami ratownika wodnego, jedynie 29-letni mężczyzna zatrudniony jako pracownik techniczny. W czasie wypadku nie było go jednak przy tafli wody. Opiekunowie grupy byli wtedy na basenie. Oni oraz obsługa obiektu byli trzeźwi.

 

Zawinili wszyscy

 

Prezes spółki zarządzającej obiektem Adam Jurasz tłumaczył, że nie wiedział, iż osoba pełniąca funkcję pomocnika ratownika nie ma odpowiednich uprawnień. Przyznał zarazem, że według przepisów przy tafli wody powinien być przynajmniej jeden ratownik. - Generalnie zawinił czynnik ludzki i to po obu stronach, zarówno ośrodka, jak i również opiekunów grupy - mówił  w zeszłym tygodniu.

 

Zimowisko, na którym przebywali chłopcy, organizowane było przez Urząd Gminy w Zgierzu. Cała grupa liczyła 33 osoby w wieku od 9 do 16 lat. Po tragedii wyjazd przerwano, dzieci wróciły do domu.

 

Zanim zimowisko przerwano na miejscu śledczy przesłuchali m.in. kilku uczestników wyjazdu, opiekunów, ratownika, osobę pełniąca funkcję ratownika na basenie oraz prezesa spółki zarządzającej obiektem. Dalsze przesłuchania małoletnich miały być przeprowadzane już w Zgierzu.

 

PAP

az/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze