We wtorek, w szóstym dniu poszukiwań w rumowisku hotelu Rigopiano znaleziono 9 ciał ofiar. Od soboty nie wydobyto żadnej żywej osoby.

 

W środę rano ratownicy znaleźli zwłoki trzech następnych ofiar - dwóch kobiet i mężczyzny. Wkrótce potem dotarli do ciał dwóch kolejnych osób - kobiety i mężczyzny. Przed południem znaleziono ciało kolejnej zmarłej kobiety.

 

- Stało się to, czego się obawiano. Hotel stał się grobowcem - pisze agencja Ansa po kolejnym dniu akcji ratunkowej, prowadzonej przez ponad 100 strażaków i przedstawicieli innych służb.

 

Łącznie zejście lawiny wywołanej przez trzęsienie ziemi przeżyło 11 osób.

 

Niektórzy spędzili pod gruzami ponad 50 godzin

 

2 mężczyzn: gość hotelu i jego pracownik było w chwili, gdy lawina runęła, poza budynkiem i to ich ocaliło. Zostali znalezieni po 10 godzinach i uratowani przez pierwsze ekipy, które przybyły na miejsce w nocy ze środy na czwartek. W kolejnych dniach wydobyto spod gruzów 9 osób, w tym czworo dzieci; wszystkie, które były tam na zimowych feriach. Niektórzy z ocalonych spędzili w szczelinach pod gruzami ponad 50 godzin.

 

W Rigopiano w środę po południu było łącznie 40 osób: 28 gości i 12 pracowników. Ekipy ratunkowe zapowiedziały, że do końca będą szukać wszystkich zaginionych. Pracują tam w skrajnie trudnych warunkach.

 

Na łamach włoskiej prasy trwa dyskusja na temat opóźnienia, z jaką na pomoc ruszyły ekipy ratunkowe po otrzymaniu pierwszych sygnałów o tym, że w górach po wstrząsach sejsmicznych runął hotel zasypany przez lawinę.

 

Od pierwszego zawiadomienia o katastrofie , jakie otrzymały władze regionalne w Pescarze do wysłania ekip minęły dwie i pół godziny. Władze tłumaczą to chaosem po trzęsieniu ziemi- pisze "Corriere della Sera".

 

PAP