Najpierw wczesnym rankiem ratownicy wydobyli zwłoki trzech mężczyzn. Wkrótce potem dotarli do ciał dwóch kobiet.

 

Następnie udało się ratownikom dotrzeć do kolejnego, szóstego ciała. W ciągu kilku godzin w sumie wydobyto ciała siedmiu osób.

 

W szóstej dobie akcji przeszukiwania rumowiska maleją szanse na odnalezienie żywych ludzi. Ostatnie żywe osoby uratowano w sobotę. Łącznie katastrofę w Abruzji przeżyło 11 osób, w tym 9 wydobytych z ruin hotelu. Uratowano też dwóch mężczyzn, którzy w chwili, gdy lawina runęła, byli poza budynkiem. W chwili katastrofy w hotelu znajdowało się łącznie 40 osób: 28 gości (w tym czworo dzieci) i 12 pracowników. Wszystkie dzieci zostały ocalone.

 

Od tamtej pory ratownicy znajdują tylko ciała.

 

Poszukiwania są kontynuowane, a ich obszar poszerzany, bo wciąż są nadzieje na to, że ludzie uwięzieni są w dalszych pomieszczeniach, do których nie dotarli jeszcze ratownicy.

 

We wtorek odbyły się pogrzeby dwóch pierwszych ofiar lawiny. W pobliskim miasteczku Farindola pochowany został 42-letni szef kelnerów w hotelu Rigopiano Alessandro Giancaterino. W uroczystości wzięła udział żona zmarłego, osierocony przez niego 9-letni syn, prefekt miasta Pescara Francesco Provolo, burmistrz Farindoli Illario Llachetta i włoski wiceminister spraw wewnętrznych Filippo Bubbico. W pogrzebie uczestniczył także konsjerż z hotelu Rigopiano Fabio Salzetta, który przeżył katastrofę.

 

Z kolei w pobliskim Penne pochowano 31-letniego Gabriele D'Angelo, który także zginął w hotelu zasypanym przez lawinę.

 

PAP