Wicepremier Jarosław Gowin (Obóz Zjednocznej Prawicy, Polska Razem) powiedział w programie "Gość Wydarzeń", że nie ma decyzji koalicyjnej o wprowadzeniu tzw. dwukadencyjności w stosunku do wójtów, burmistrzów i prezydentów w samorządzie lokalnym.

 

Dwukadencyjność dla władzy wykonawczej

 

- W programie Polski Razem dwukadencyjność jest przewidziana - stwierdził Gowin. - PiS w 2014 roku jeszcze przed wyborami samorządowymi wstępnie zaakceptował, aby były to kadencje pięcioletnie.

 

- Za wprowadzeniem kadencyjności przemawia bardzo ważny argument: to że wiele miejsc w Polsce jest zabetonowanych przez coś w rodzaju lokalnych układów i układzików. Właśnie dlatego jestem za wprowadzeniem zasady dwukadencyjności - wyjaśnił wicepremier w rządzie PiS. - Pytanie brzmi tylko, czy można tę zasadę stosować wstecz. Moim zdaniem nie. A opinie prawników są w tej sprawie podzielone - dodał Gowin.

 

Wicepremier w rządzie Beaty Szydło podkreślił jednak, że koalicja będzie chciała sprawdzić, czy takie przepisy będą konstytucyjne. Według niego uniemożliwianie startu tym włodarzom gmin czy miast, którzy mają już za sobą dwie kadencje "oznaczałoby sprzeczność z zasadą niedziałania prawa wstecz".

 

- Prezes Kaczyński mówi, że trzeba będzie doprowadzić do tego, aby tę wątpliwość rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny - powiedział Gowin, który dodał, że ma nadzieję, iż Trybunał Konstytucyjny rozstrzygając tę sprawę "stanie na gruncie polskiego prawa".

 

Ograniczenie czasu urzędowania nie dla radnych

 

Zapytany o sens wprowadzenia kadencyjności w Sejmie i Senacie Gowin powiedział, że postulowana kadencyjność ma dotyczyć tylko władzy wykonawczej.

 

- To jest zupełnie co innego. Nie chcemy wprowadzać dwukadencyności jeżeli chodzi o radnych. Nam chodzi tylko o władzę wykonawczą. Czyli rzecz dotyczyłaby wójtów, burmistrzów i prezydentów - powiedział Jarosław Gowin. - Nie jest to wcale sytuacja unikalna, bo w wielu państwach Europy tego typu rozwiązania funkcjonują - dodał polityk Polski Razem, który podkreślił w tym kontekście, że posłowie nie reprezentują władzy wykonawczej i "na tym polega różnica".

 

- Można się oderwać od rzeczywistości i w roli posła, czy senatora, i w roli radnego gminnego, powiatowego czy wojewódzkiego. Ale to oderwanie od rzeczywistości radnego nie jest tak groźne, jak groźne jest to, że ktoś kto ma bardzo dużą władzę, zdecyduje się otoczyć hermetycznym gronem współpracowników - tłumaczył Gowin. - Jeżeli stworzą system przywilejów na przykład w dostępie do zamówień publicznych, to wówczas zmiana w takim miejscu jest niezwykle trudna - dodał.

 

"Nie" dla 10-proc. progu wyborczego

 

Zapytany o zmianę progu dla partii do 10 proc. polityk Polski Razem stwierdził, że nie słyszał o takim pomyśle.


- Byłbym bardzo zaskoczony, bo nigdy żaden polityk PiS w rozmowie ze mną nie formułował takiego postulatu. Próg pięciu procent i tak jest już progiem mocno wyśrubowanym - dodał Gowin.

 

Jego zdaniem wprowadzeni progu wyborczego 10 procent oznaczałoby, że powstałby system dwupartyjny. Według Gowina każdy kraj ma własne tradycje, jednak Polska ma tradycję systemu wielopartyjnego.

 

- To kompletnie bezzasadne. Mielibyśmy obóz z jednoczonej prawicy, z drugiej strony byłaby zjednoczona opozycja - uznał Jarosław Gowin.

 

polsatnews.pl