16 grudnia Szczerba wszedł na mównicę z kartką z napisem "Wolne media". Było to nawiązanie do protestu ws. ograniczenia dziennikarzom dostępu do Sejmu. Po upomnieniu przez marszałka kartkę schował. Potem rozpoczął swoje wystąpienie słowami: "Panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje..." Wtedy został mu wyłączony mikrofon, a Marek Kuchciński podjął decyzję o wykluczeniu posła z obrad.

 

Szczerba tłumaczył potem, że podczas debaty nad budżetem chciał po prostu wnieść do niego poprawkę.

 

Dziś poseł napisał na Twitterze:

 

 

- Cała sytuacja (z 16 grudnia -red.) trwała 53 sekundy i w ciągu tych 53 sekund marszałek nie tylko złamał regulamin, nie wygłaszając odpowiednich zapisów dotyczących wykluczenia posła, ale naruszył moją poselską wolność wyrażania opinii - powiedział Michał Szczerba w rozmowie z Polsat News. -  W tym konkretnym przypadku chodziło o możliwość przedstawienia poprawki do budżetu, która dotyczyła budowy sali koncertowej Sinfonia Varsovia - zaznaczył.

 

Poinformował też, że sprawę analizowali prawnicy i że jest  ona porównywalna do podobnego przypadku, który miał miejsce na Węgrzech w 2013 roku. Poseł podkreślił, że Trybunał przyznał rację węgierskim posłom.

 

Żeby Trybunał w Strasburgu mógł przyjąć skargę posła Szczerby, musi on najpierw wyczerpać krajowe środki odwoławcze.

 

Portal oko.press, który informował o zamiarach Szczerby i analizował jego szanse przed Trybunałem, zapytał o całą sprawę prof. Ireneusza Kamińskiego, eksperta Rady Europy ds. wolności wypowiedzi. Jego zdaniem, w tym wypadku jedyną drogą odwoławczą jest procedura zapisana w regulaminie Sejmu. Posłowie nie mają możliwości odwoływania się do sądów powszechnych.

 

Michał Szczerba jeszcze 16 grudnia – zgodnie z regulaminem Sejmu – odwołał się od decyzji o wykluczeniu do Prezydium Sejmu. Tego samego wieczoru w tej sprawie zebrała się Komisja Regulaminowa, która zarekomendowała prezydium odrzucenie jego odwołania stosunkiem głosów 9 do 8. Prezydium powinno rozpatrzyć tę sprawę "niezwłocznie". Według relacji wicemarszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (PO), zebranie prezydium tamtego dnia jednak nie odbyło się, choć marszałek Kuchciński zwoływał je kilkukrotnie.

 

polsatnews.pl, oko.press.pl