Marszałek Kuchciński zwrócił się w czwartek do 45 posłów, którzy 16 grudnia przerwali obrady Sejmu, o wyjaśnienia; oczekuje na odpowiedź do rozpoczęcia kolejnego posiedzenia, zaplanowanego na 8 lutego. Marszałek chce wyjaśnień w sprawie uczestnictwa "w działaniach uniemożliwiających prace Sejmu na sali posiedzeń, polegających na gromadzeniu się posłów poza wyznaczonymi, stałymi miejscami do siedzenia oraz blokowaniu dostępu do mównicy, a także miejsca osoby, która przewodniczyła obradom".

 

Jak powiedział Grzegrzółka, marszałek Sejmu chce, żeby uczestnicy tych zdarzeń, wyrazili swoją "opinię, ocenę i powody, dla których zablokowali mównicę sejmową i fotel marszałka".

 

- To jest oczywiście pewnego rodzaju etap tego, co się wydarzyło, co nie oznacza, że marszałek już zdecydował się na ukaranie posłów. Regulamin (Sejmu) dosyć precyzyjnie wymienia kary, jakie są możliwe dla parlamentarzystów, łamiących regulamin sejmowy, ale marszałek cały czas nie podjął tego typu kroków - powiedział Grzegrzółka.

 

"Nie ma jeszcze jednoznacznego stanowiska"

 

Jak dodał, "między wyjaśnieniem, o które zostali poproszeni posłowie opozycji a jakąś karą jest dosyć daleka droga". - Marszałek Sejmu, a właściwie Prezydium Sejmu, w tej sprawie jeszcze nie ma jednoznacznego stanowiska. Sprawa jest otwarta - zaznaczył.

 

Szef klubu PO Sławomir Neumann w odpowiedzi na pismo marszałka Kuchcińskiego napisał, że kryzys parlamentarny na przełomie roku spowodowany był decyzjami marszałka Sejmu. Jego zdaniem, decyzje podjęte 16 grudnia przez marszałka naruszyły przepisy konstytucji, regulaminu Sejmu i ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

 

Wiceszefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer poinformowała, że będzie odpowiedź Nowoczesnej na list Kuchcińskiego. W jej ocenie, jednak lepszą metodą rozwiązania obecnego kryzysu, byłaby rozmowa na Konwencie Seniorów lub Prezydium Sejmu.

 

"Działania marszałka były zgodne z regulaminem"

 

- Jeżeli chodzi o śledztwo Prokuratury Okręgowej w sprawie 33. posiedzenia, kontynuowanego w Sali Kolumnowej, marszałek i Kancelaria Sejmu przyjęły tę informację ze spokojem - powiedział Grzegrzółka. Jak ocenił, "okoliczności w jakich odbywały się prace Sejmu 16 grudnia były na pewno wyjątkowe i niepowszechne". Jego zdaniem, "wyłącznym powodem takiego stanu rzeczy było zablokowanie sali plenarnej przez część posłów opozycji".

 

- Marszałek Sejmu - konstytucyjnie zobowiązany do kierowania i organizowania prac Izby - reagował na bieżąco i zapewnił ciągłość prac Sejmu, a całość działań była stuprocentowo zgodna z regulaminem - przekonywał Grzegrzółka.

 

Śledztwo m.in. ws. działania na szkodę interesu publicznego

 

Rzecznik Prokuratury Okręgowej Michał Dziekański poinformował, że śledztwo dotyczy "przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych oraz działania na szkodę interesu publicznego przez funkcjonariuszy publicznych", czyli artykułu 231 Kodeksu karnego. Grozi za to do trzech lat więzienia.

 

Prokuratura otrzymała w tej sprawie zawiadomienia PO i N - dotyczące "domniemanego złamania prawa przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, a także m.in. domniemanego popełnienia przestępstwa przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego oraz nieustaloną liczebnie grupę posłów, "polegającego na wprowadzeniu do dokumentu (listy obecności) niezgodnych z rzeczywistością elementów (podpisu)".

 

Zawiadomienie złożyły też Fundacja Akcja Demokracja oraz Stowarzyszenie "My Naród".

 

PAP