"Nie ma tolerancji dla tych, którzy krzywdzą dzieci" - premier Beata Szydło

Polska
"Nie ma tolerancji dla tych, którzy krzywdzą dzieci" - premier Beata Szydło
PAP/Tomasz Gzell

- Nie ma tolerancji dla tych, którzy krzywdzą dzieci, dla mnie to nie ulega żadnej wątpliwości - powiedziała w czwartek premier Beata Szydło w odniesieniu do sprawy pedofila, który zamieszcza w sieci informacje o brutalnych gwałtach, a nawet morderstwach. Po reportażu telewizji Polsat News prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa i zgwałcenia 6-letniej dziewczynki w 2008 r.

Podczas konferencji prasowej po spotkaniu z szefową Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej Elżbietą Rafalską i ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem, premier została zapytana o sprawę pedofila podejrzanego o zabójstwo i zgwałcenie dziewczynki, którego mógł się dopuścić w 2008 r. Mężczyzna, który miał to zrobić według reporterki Polsat News Ewy Żarskiej pochodzi z Pabianic, a obecnie mieszka w Petersburgu na terenie Federacji Rosyjskiej. Łódzka prokuratura wszczęła już w tej sprawie śledztwo.

 

Bez tolerancji dla pedofili

 

- Nie ma tolerancji dla tych, którzy krzywdzą dzieci, dla mnie to nie ulega żadnej wątpliwości - powiedziała premier Beata Szydło.

 

Premier poinformowała, że w piątek - w ramach przeglądu resortów - ma się spotkać z ministrem sprawiedliwości-prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą i koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim. - Ten wątek na pewno również poruszymy - zapowiedziała szefowa rządu. - Będziemy jutro również rozmawiać o tym, jakie są możliwości prawne - dodała Szydło.

  

Telewizja Polsat News, która ujawniła sprawę, ustaliła, że Krzysztof P. pseud. "Piotr", pedofil mieszkający obecnie w Rosji, korespondując w sieci z innymi pedofilami przez lata miał opisywać rzekome porwania, brutalne wielogodzinne gwałty i zabójstwa kilkuletnich dziewczynek. Mężczyzna w tej korespondencji miał przyznawać, że to on popełnił te przestępstwa.

 

Miał pornografię, jest poszukiwany

 

Kilka lat temu łódzka prokuratura postawiła temu samemu mężczyźnie zarzuty posiadania pornografii dziecięcej i z udziałem zwierząt. Do dziś nie został zatrzymany, wciąż jest poszukiwany listem gończym. Ze względu na niemożność ustalenia jego miejsca pobytu, postępowanie w tamtym zwieszono - dopiero na początku stycznia tego roku podjęto je ponownie.

 

W efekcie publikacji reportażu "Mała prosiła, żeby jej nie zabijać" łódzka Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie rzekomego zabójstwa i zgwałcenia dziewczynki w wieku poniżej 15 roku życia, do którego mogło dojść w 2008 r.

 

Rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania poinformował, że dotąd prokuratura nie dysponowała żadnymi materiałami, do których nawiązuje Polsat News, a które "wskazywałyby na podejrzenie popełnienia przez podejrzanego szeregu ciężkich przestępstw takich jak zabójstwa czy zgwałcenia małoletnich".

 

Dobrze sytuowany, na stanowisku

 

Reporterka Polsat News Ewa Żarska ustaliła, że mężczyzna w latach 2005-2009 opisywał w sieci przerażające czyny, których miał się dopuścić wobec małych dziewczynek. Według dziennikarki mężczyzna zajmuje obecnie wysokie stanowisko, pracuje dla dużej rosyjskiej firmy budowlanej i jest dobrze sytuowany. Ma podróżować po Europie służbowo, a w latach, których dotyczy śledztwo, bywał w Polsce.

 

PAP

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze