W piśmie opublikowanym na stronie RPO, Adam Bodnar zauważa, że co do zasady - rozpowszechnienie wizerunku wymaga zgody osoby na nim przedstawionej (rzecznik powołuje się na art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zgodnie z którym "rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie").

 

Jak przekonuje, wyjątkiem od tej zasady mogą być jedynie przypadki określone w art. 20 ust. 2a ustawy o policji, w których policja ma prawo "pobierać, uzyskiwać, gromadzić, przetwarzać i wykorzystywać w celu realizacji zadań ustawowych informacje, w tym dane osobowe". Przepis dotyczy m.in. osób podejrzanych o popełnienie przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego, osób o nieustalonej tożsamości lub usiłujących ukryć swoją tożsamość czy poszukiwanych.

 

"Jednakże treść tego przepisu nie zawiera upoważnienia dla Policji do rozpowszechniania wizerunku danej osoby poprzez jego publikację na stronie internetowej" - uzasadnił Bodnar. Zarzucił policji, że "przesądza w treści komunikatu o winie tych osób", czym narusza zasadę domniemania niewinności.

 

W jego interpretacji policja w żadnym przypadku nie ma prawa publikować zdjęć poszukiwanych osób w internecie.

 

"Policja przesądziła o winie"

 

"Niezależnie od powyższego zwracam uwagę, że w treści komunikatu zamieszczonego na stronie internetowej KSP znalazło się kategoryczne stwierdzenie: »Nieznane dotąd osoby naruszyły porządek prawny. Publikujemy wizerunki osób, które mogą mieć związek z tymi zdarzeniami«. Policja stwierdza więc, że osoby, których tożsamość nie jest znana, naruszyły porządek prawny, a nie, że są podejrzewane o naruszenie porządku" - napisał rzecznik.

 

"Oznacza to, że organ państwa, jakim jest Policja przesądza w treści tego komunikatu o winie tych osób. Stanowi to naruszenie konstytucyjnej zasady domniemania niewinności" - oświadczył Bodnar.

 

"Zagrożenie prawa do zgromadzeń"

 

Sprawą zajęła się też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, do której zgłosiła się osoba uczestnicząca w proteście przed Sejmem, której wizerunek opublikowano na stronie internetowej KSP. Według mecenasa Marcina Wolnego, takie działanie policji narusza dobra osobiste, dlatego Fundacja rozważa złożenie pozwu o ochronę dóbr osobistych.

 

- Gdyby sąd się nie zgodził z naszymi argumentami i np. orzekł, że policja miała prawo publikować zdjęcia, to nie wykluczamy złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - powiedział nam Wolny.

 

Według przedstawiciela Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, takie działanie policji jest też zagrożeniem dla prawa do zgromadzeń.

 

- Jest coś takiego jak efekt mrożący, tzn. każda kolejna osoba, która chciałaby pójść na demonstrację rządową, antyrządową, będzie się obawiała, że w konsekwencji jej wizerunek zostanie opublikowany. Załóżmy, że na taką demonstrację chce pójść urzędnik państwowy, podległy ministrowi spraw wewnętrznych. I on na taką demonstrację nie pójdzie, bo będzie się bał tego, że zostanie zwolniony, w wyniku tego, że zdjęcie zostanie upublicznione, a on będzie miał jasne konotacje polityczne przed przełożonymi - tłumaczył mecenas Wolny.

 

Niesiołowski: PiS usiłuje zastraszyć protestujących przeciw rządowi

 

Zdaniem posła Stefana Niesiołowskiego z koła poselskiego Europejscy Demokraci, opozycjonisty i działacza antykomunistycznej konspiracyjnej organizacji „Ruch”,  publikacja wizerunków osób protestujących przed Sejmem ma na celu zastraszenie tych, którzy brali lub zamierzają wziąć udział w podobnych manifestacjach przeciwko działaniom rządu.

 

- PiS-owi o to oczywiście chodzi, jakieś wypowiedzi pana Błaszczaka o dziesięciu latach więzienia, jakieś procesy, tak naprawdę chodzi o zastraszenie, to jest oczywiste - ocenił Niesiołowski.

 

"Zakłócali porządek prawny"

 

Policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Stołecznej Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadzą śledztwo w sprawie wydarzeń związanych z naruszeniami porządku prawnego w dniach 16/17 grudnia 2016 roku przed gmachem Sejmu. Policja od kilku dni publikuje zdjęcia osób "które mogą mieć związek z tymi wydarzeniami".

 

Śledztwo dotyczy m.in. blokowania wyjazdu posłów i przedstawicieli rządu przez manifestujących przed budynkiem; w jego ramach analizowane mają być też inne wątki - m.in. informacje o poturbowaniu posłanek opozycji przez Straż Marszałkowską.

 

Postępowanie wszczęto na podstawie dwóch artykułów Kodeksu karnego - 191 i 224, które przewidują do 3 lat więzienia dla tego, "kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania" oraz dla tego, kto "przemocą lub groźbą bezprawną" wywiera wpływ na czynności urzędowe organu państwowego.

 

polsatnews.pl