- Liczymy, że rząd szybko zajmie się sprawą nielegalnych przewoźników - mówił Tadeusz Tomaszewski, reprezentujący związki zawodowe transportowców, wręczając petycję wiceministrowi w siedzibie resortu infrastruktury i budownictwa. Dodał, że taksówkarze nie mają nic przeciw innym przewoźnikom, ale pod warunkiem, że dotyczą ich te same warunki pracy, co ponad 100 tys. taksówkarzy w całej Polsce. - Będą płacić podatki i będą mieć badania lekarskie oraz psychotechniczne - tłumaczył Tomaszewski.

 

Trąbią pod budynkiem ministerstwa

 

Wiceminister Szmit poinformował, że przygotowywany jest projekt ustawy ws. przewoźników. - Jest na końcowym etapie - zapewnił. Wyjaśnił, że będzie to projekt rządowy. - Liczymy, że w lutym przekażemy go do dalszych stadiów legislacyjnych - powiedział.

 

Przed budynek Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa przed południem przyjechało kilkadziesiąt taksówek; wszystkie miały włączone głośno klaksony.

 

"Obecny rząd chce nam pomóc"

 

Przewodniczący Związku Zawodowego Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz" Jarosław Iglikowski uważa, że w Warszawie problem nielegalnych - jeo zdaniem - przewoźników istnieje od 7-8 lat, a w stolicy takich nielegalnych - jak mówił - firm działa około 30. - Składamy petycję, bo chcemy, aby rząd ten problem rozwiązał. Wydaje się, że obecny rząd chce nam pomóc, ale my nie mamy już siły i dlatego zdecydowaliśmy się na taki ruch - tłumaczył.

 

Zapowiedział, że jeśli problem nie zostanie rozwiązany, to taksówkarze rozważą inne formy protestu. - Albo oddamy licencje i będziemy jeździć nielegalnie, albo będziemy blokować miejsca, typu lotniska czy autostrady - powiedział. Zapewnił, że w planach protestu nie ma blokowania miast.

 

PAP