Z opisu filmu zamieszonego w internecie miałoby wynikać, że mężczyzna z odciętym kciukiem, który pochyla się nad kałużą krwi cieknącej z rany, oczekiwał na przyjęcie na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Chrzanowie.


Rzeczniczka chrzanowskiego szpitala Agnieszka Dyba powiedziała jednak portalowi polsatnews.pl, że nie można jednoznacznie stwierdzić o jaki szpital może chodzić.

 

- Na filmie widać tylko niewielki fragment pomieszczenia i kawałek podłogi. Nie mamy pewności, że film został nakręcony w naszym szpitalu - podkreśla w rozmowie z polsatnews.pl Agnieszka Dyba.


Rzeczniczka zauważyła również, że trudno rozpoznać pacjenta po wyglądzie. Rocznie placówka przyjmuje około 20 tysięcy osób. 

 

 

Szpital wszczął jednak we wtorek wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.

 

- Spróbujemy zidentyfikować pacjenta po rodzaju urazu. Jeśli okaże się, że to faktycznie chory z naszego szpitala, to zostaną sprawdzone procedury postępowania, czy został potraktowany właściwie -  wyjaśniła rzeczniczka lecznicy.


Agnieszka Dyba podkreśliła także, że do szpitala nie wpłynęła dotąd żadna skarga w tej sprawie, a nagranie pochodzić ma sprzed miesiąca.


Wstępnie szpital określił, że postępowanie wyjaśniające powinno zakończyć się w ciągu tygodnia.

 

Autor filmu w rozmowie z polsatnews.pl przekonuje, że sytuacja miała miejsce w placówce w Chrzanowie. - Byliśmy tam nawet dłużej niż cztery godziny, bo jeszcze sporo czasu kolega spędził w gabinecie - powiedział pan Dariusz, który jest przyjacielem człowieka, który z odciętym palcem oczekiwał na przyjęcie przez lekarza.

 

Przyznał, że jego kolega nie składał skarg w szpitalu, bo - jak stwierdził - jest zwykłym zjadaczem chleba, a "takich nikt nie słucha i nic by to nie dało".  Właśnie dlatego postanowił upublicznić film. - Może jak zrobi się głośno, to coś się zmieni - wyjaśnia pan Darek.


polsatnews.pl