- Mimo wszelkich starań z wykorzystaniem najlepszej dostępnej nauki (...) w trakcie poszukiwań nie udało się zlokalizować samolotu - poinformowały w oświadczeniu władze Malezji, Australii i Chin.

 

Ostatnia jednostka opuściła obszar głębinowych poszukiwań we wtorek; w ciągu prawie trzech lat przeczesano 120 tys. km kwadratowych dna morskiego na Oceanie Indyjskim - sprecyzowano.

 

W lipcu ub.r. władze Malezji, Australii i Chin uzgodniły, że zawieszą poszukiwania, jeśli wrak maszyny nie zostanie odnaleziony.

 

Trzy fragmenty

 

Jedyne potwierdzone ślady samolotu to trzy fragmenty szczątków odnalezione na Mauritiusie, francuskiej wyspie Reunion oraz u wybrzeży Tanzanii. Około 30 innych części najprawdopodobniej również pochodzących z wraku znaleziono na plażach w Mozambiku, Tanzanii i Republice Południowej Afryki.

 

Samolot wystartował w feralny lot z Kuala Lumpur i leciał do Pekinu. Eksperci przypuszczają, że maszyna spadła do Oceanu Indyjskiego, prawdopodobnie na zachód od Australii, gdy skończyło się paliwo. Wśród 239 osób na pokładzie byli głównie Chińczycy.

 

Lot MH370 to jedna z największych zagadek w dziejach lotnictwa. Samolot zniknął z radarów niedługo po starcie. Dane satelitarne wskazują, że zmienił kurs i leciał na południe. Podwodne poszukiwania szczątków maszyny pochłonęły ponad 135 milionów dolarów. To najbardziej kosztowna operacja tego typu w historii lotnictwa.

 

PAP